WAŻNE
Pirat śródlądowy: Targowisko próżności (Listopad 21, 2017 11:08 am)
70 urodzinowych tomów (Listopad 21, 2017 11:05 am)
Wilgoć w aucie – jak się jej pozbyć (Listopad 16, 2017 3:56 pm)

MAN TGE – komfort z codzienną użytecznością

10 listopada 2017
49 Wyświetleń

Firma MAN, znany monachijski producent samochodów ciężarowych, wkracza w segment samochodów dostawczych. Co z tego wyszło? Zobaczmy.

Samochód, który testowaliśmy, to wersja w zabudowie furgon. Auto wyposażone zostało w najmocniejszą jednostkę napędową przeznaczoną dla tej rodziny pojazdów – wysokoprężny silnik BiTurbo o pojemności 1968 cm³ i mocy 177 KM. No cóż, fakt, że pierwszy silnik wysokoprężny do pojazdów użytkowych został zbudowany przez Rudolfa Diesla, pracownika firmy MAN, zobowiązuje. Jednostka musi być i jest udana.

Jeżeli chodzi o rodzaj napędu, to nasz miał przedni, ale jak nam wiadomo, klienci mogą zdecydować się na wszystkie dostępne technicznie rodzaje napędu, włącznie z 4×4, przy zastosowaniu kół tylnych pojedynczych lub bliźniaczych.

Po zajęciu miejsca za kierownicą stwierdzamy, że przestronna kabina robi naprawdę dobre wrażenie. Zarówno tapicerka na fotelach, jak i plastiki sprawiają wrażenie takich samych, jak używane w samochodach osobowych. Jednak jak zapewnia producent, w naszym aucie zastosowana została tapicerka o podobnych właściwościach, co w samochodach ciężarowych, tj. o zwiększonej wytrzymałości i odporności na ścieranie.

W testowanej wersji kabina była trzyosobowa. Fotele w części pasażerskiej są pojedyncze i mają możliwość kładzenia oparcia, tak że kierowca może przekształcić je w stolik. Pod siedziskami znajduje się kufer na tyle duży, że można przewozić w nim wszelkie przydatne do pracy akcesoria. Producent przewidział także oddzielne gniazdo do podłączenia lodówki. Kufer nie jest jedynym przydatnym schowkiem w kabinie. Naszym zdaniem ilość schowków i półek oraz ergonomia ich rozmieszczenia jest naprawdę imponująca. Na całej szerokości podszybia znajdują się trzy oddzielne komory, np. na dokumenty, którymi na co dzień posługują się kierowcy-urzędnicy. Producent uwzględnił także tych bardziej nowoczesnych, korzystających z dokumentów w wersji elektronicznej, oferując w wyposażeniu MAN TGE aż cztery gniazda do podłączania urządzeń elektrycznych oraz wejście USB. Przełączniki do sterowania dwustrefową klimatyzacją, urządzeniami mobilnymi, radiem zostały rozmieszczone tak, aby można było z nich korzystać w sposób jak najbardziej intuicyjny. Większość z tych czynności może być wykonana także z wielofunkcyjnej kierownicy. Jeżeli chodzi o stanowisko pracy kierowcy, grzechem byłoby nie wspomnieć o fotelu, na którym zasiada dowodzący tą jednostką. To fotel zamortyzowany z możliwością ustawienia twardości w zależności od wagi. Dodatkowo posiada aż 14 możliwości ustawień, w tym podparcie lędźwiowe regulowane w czterech płaszczyznach, dwa podłokietniki i …naprawdę czujemy się jak w domu na wygodnym fotelu przed telewizorem.

Przechodząc do oceny części tylnej (bagażowej), stwierdzamy, że jesteśmy zaskoczeni możliwością załadunkową auta. Przestrzeń towarowa jest naprawdę duża. Mieści się tam sześć palet. Samochód można załadować zarówno przez tylne, jak i boczne drzwi. Niewątpliwie ułatwia to pracę. Zaskoczeniem jest wysokość tylnego progu załadowczego, która wynosi tylko 37 cm od powierzchni drogi, co dodatkowo ułatwia umieszczenie towaru w samochodzie.

Nasza krótka przygoda z MAN-em, choć w większości odbywała się w mieście i przy niewielkim załadunku towarowym (na poziomie 500 kg), pozwala na stwierdzenie, że jest to samochód oszczędny jeśli chodzi o zużycie paliwa. Ta prawie 180-konna jednostka zadowoliła się średnim zużyciem na poziomie 8,2 l/100 km. To naprawdę dobry wynik kształtujący się na poziomie aut osobowych. Trzeba przy tym podkreślić, że wcale nie zabiegaliśmy o najniższe zużycie.  

Podsumowując, MAN zaproponował klientom ciekawy samochód dostawczy.  Niewątpliwymi zaletami są duża, dobrze dostępna przestrzeń towarowa, ekonomiczny (jak na te parametry) silnik, długie okresy przeglądowe oraz naprawdę wygodna kabina kierowcy. Czyli cztery w jednym.

Tekst Piotr Nowacki, foto Marek Podsiadło

Zostaw komentarz