WAŻNE
Folklorystyczne (Lipiec 18, 2018 1:23 pm)
Kryzys w malinach (Lipiec 16, 2018 12:00 pm)
Ukraińska sztuka video w Galerii Labirynt (Lipiec 16, 2018 10:04 am)
Dyplomanci mają głos (Lipiec 13, 2018 1:48 pm)

Pirat śródlądowy

14 maja 2018
195 Wyświetleń

Co by tu jeszcze…

Muszę przyznać, wbrew siłom negującym dokonania ostatnich dwóch lat, że ta władza ma jednak poważne dokonania. Osiągnęła mianowicie absolutną perfekcję w rozwalaniu zastanego porządku. Dzieło roztrzaskiwania w drobiazgi tego, co nie podoba się wielkorządcom, idzie wprost rewelacyjnie. Od Trybunału Konstytucyjnego po stadniny – wszystko może zasługiwać na wzięcie w łapy młota, najlepiej pneumatycznego.

Nie ma przy tym znaczenia, czy przedmiot, który pada pod naporem młociarzy z Sejmu i rządu, jest okazałego kalibru, czy też jego ranga nie wydaje się wielka – na roztrzaskanie zasługuje prawie wszystko. Proszę bardzo, z jednej strony wspomniany Trybunał i sądy, system oświatowy i historia, media i kultura, armia i relacje międzynarodowe (przykłady spraw wielkiej wagi), z drugiej hodowle koni i inne spółki skarbu państwa, niezliczone wymiany personalne, a nawet handel.

Lista jest długa, a jednak wciąż znajdzie się zapewne sporo obiektów nadających się do rozbicia. Spytam więc słowami piosenki Wojciecha Młynarskiego z 1981 roku:

Co by tu jeszcze, panowie, co by tu jeszcze?…

Co więc jeszcze? Główny lokator z Krakowskiego Przedmieścia już dobiera się do konstytucji, jego mentor z Nowogrodzkiej marzy o rozmontowaniu ordynacji wyborczej, a liczni kumple ze wszystkich zakątków kraju o zasiedleniu samorządów, właściwie jedynego miejsca ochronionego przed młotem. Kadry wprawdzie mają już straszliwie przerzedzone, skoro do obsadzenia stołka szefa Orlenu muszą wyciągać gościa rządzącego wcześniej Pcimiem (bez szemrania wykona połączenie z Lotosem), ale przecież na swoją szansę czekają kolejne tysiące lokalnych miernot godnych skierowania na nowe odcinki.

Czasem facetów, by mieć to z głowy, ktoś tam przerzuci
do jakiejś sprawy, co jest na oko nie do popsucia…
Już się prężą mózgów szeregi, wzrok się pali,
już widzimy, żeśmy kolegi nie doceniali.
A oni myślą w ciszy domowej czy w mózgów treście:
Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?

Co jeszcze? Dziełem niedokończonym pozostają media. Temat bez wątpienia skomplikowany, odłożony na później również z tej przyczyny, że suweren zaskakująco gładko łyka propagandę TVPiS. Sprawa zrobi się pilniejsza, gdy słupki sondaży na dłużej polecą w dół.

Handel tylko lekko nadkruszono, a przecież trzeba go odzyskać w myśl zasady „nie będzie obcy dawał nam jeść”. A właśnie: obcy. Kolejny temat do pogłębienia, zwłaszcza dla zdolnej młodzieży z ogolonymi głowami.

(…) faceci wokół się snują co są już tacy,
że czego dotkną, zaraz zepsują. W domu czy w pracy
gapią się w sufit, wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym.
Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek,
bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę:
Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?

Ogromne pole do popisu wciąż daje gmeranie w przeszłości dla teraźniejszości, fachowo nazywane uprawianiem polityki historycznej. Dzieło z sukcesem rozpoczęte w szkołach, w oddanych mediach i na ulicach, wymaga jednak ciągłego doskonalenia. Bo wróg przecież nie śpi i wciąż może żądać na przykład przywrócenia w Lublinie ulicy 1 Armii Wojska Polskiego, argumentując, że jej żołnierze wyzwalali ziemie polskie spod okupacji niemieckiej, a wiele tysięcy z nich zginęło. – Ale ginęli z niewłaściwych pozycji – czujnie powinny bronić nowej interpretacji zastępy światłych nauczycieli i propagandzistów.

Z ulicami rzecz jest na pewno niedokończona. Jest w Lublinie takie rondo Honorowych Krwiodawców. No, proszę zdolnych państwa z IPN. Przecież w czasach PRL to żołnierze jakże niesłusznego wojska, a nawet – o zgrozo – milicjanci zaganiani byli do oddawania krwi. Oczy patriotycznych lublinian kaleczy też pomnik honorowych dawców przy – o rany! – niedawnej jeszcze ul. 1 Armii WP, na którym napis wprost odwołuje się do niewłaściwie ideologicznej krwi oddawanej od 1958 roku.

A taka ul. Obrońców Pokoju, której nazwa nawiązuje do wrocławskiego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju z 1948 roku? No, proszę państwa…

Młoty i młoteczki w dłoniach, choć ja ponownie zapytam Młynarskim:

A brak wciąż wróżki, która nam powie w widzeniu wieszczem:
Jak długo można pieprzyć, Panowie? No jak długo jeszcze?!

Paweł Chromcewicz

 

Zostaw komentarz