Spitfire nad Świdnikiem

8 sierpnia 2014
Komentarze wyłączone
81 Wyświetleń

Zabytkowy myśliwiec z czasów II wojny światowej – Supermarine Spitfire XVI nr TE184 – 27 czerwca wylądował na lotnisku w Świdniku. Za sterami samolotu zasiadał polski pilot Jacek Mainka, który przeleciał nad Lublinem i Świdnikiem, po to aby oddać hołd polskim lotnikom, m.in. związanemu z tym miastem generałowi Tadeuszowi Górze, żyjącemu w latach 1918 – 2010, który jako pierwszy na świecie został uhonorowany najwyższym odznaczeniem szybowcowym – Medalem Lilienthala. Otrzymał go za wykonany 18 maja 1938 roku na szybowcu PWS – 101 przelot otwarty na dystansie 577,8 km z Bezmiechowej na Podkarpaciu do Solecznik Małych koło Wilna. Tadeusz Góra uczestniczył w Bitwie o Anglię, służąc w 303, 306, i 316. dywizjonie Myśliwskiem RAF. Za wypełnianie zadań bojowych został odznaczony m.in. polskim Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari i brytyjskim The Defence Medal.

Zabytkowemu myśliwcowi towarzyszyło sześć samolotów PZL 130 ORLIK, pilotowanych przez najbardziej doświadczonych pilotów największego polskiego Zespołu Akrobacyjnego „ORLIK” z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu. Szkoda, że przylot i lądowanie dane było oglądać tak niewielkiej grupie widzów (na płycie lotniska było niewiele ponad 100 osób). Wydarzenie to promuje ideę zorganizowania na terenie lubelskiego portu lotniczego targów i pokazów lotniczych Lublin Aero Expo. – To wydarzenie symboliczne. Spitfire miał być w Lublinie już 20 lat temu, ale lot odwołano. – powiedział pilot myśliwca po wylądowaniu w Świdniku.

Brytyjski Spitfire (z ang. złośnik, choleryk) to jednomiejscowy myśliwiec zbudowany w Southhampton w Wielkiej Brytanii w nieistniejącej już wytwórni lotniczej Submarine. Fabryka do zamknięcia w 1960 roku produkowała liczne hydroplany oraz właśnie ten model jednego z najsłynniejszych samolotów bojowych używanych w czasie II wojny światowej. Samolot służył w RAF (Royal Air Force – siły lotnicze Wielkiej Brytanii). Podczas Bitwy o Anglię RAF posiadały ponad 1000 samolotów bojowych w różnych wersjach, które pilotowali również polscy lotnicy. W odróżnieniu od poprzednich partii tego modelu, ten posiada obniżony tył kadłuba i kroplową osłonę kabiny. Rozwija prędkość maksymalną 582 km/h, Napędzany jest 12 cylindrowym, najmocniejszym wtedy silnikiem Merlin Rolce-Royca, o mocy 1030 KM . Rozpiętość jego skrzydeł wynosi ponad 12 m, a długość ponad 9 m. Spitfire uzbrojony był w 2 działka kaliber 23 mmorazkarabiny. Posiada całkowicie metalową konstrukcję oraz zastosowano w nim chowane podwozie.

Spitfire, którego mogliśmy podziwiać w Świdniku, powstał już po zakończeniu II wojny światowej w maju 1945 roku. Legendarny model po wypadku w latach 50. XX wieku został przeznaczony do roli naziemnej pomocy naukowej, a od 2011 roku znajduje się w rękach Brytyjczyka Stephena Steada. Od tego czasu bazuje na przemian na lotniskach w angielskim Biggin Hill oraz niemieckim Bremgarten. To właśnie w Niemczech, 26 października 2013 roku, Jacek Mainka jako pierwszy polski pilot urodzony po II wojnie światowej, wykonał za jego sterami pierwszy samodzielny lot.

Obecnie w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie znajduje się Supermarine Spitfire LF Mk.XVIE, który został wyprodukowany w 1944 roku, a do Polski trafił 33 lata później.

Myśliwiec, który odwiedził lubelskie lotnisko jest w znakomitej kondycji a jego wartość rynkowa wynosi 2 mln USD. Samolot został przemalowany w polskie barwy na wzór tego, który pilotowany był przez kpt. Jerzego Główczewskiego z Dywizjonu 308. Jego podróży nad Polską przyglądały się setki fanów lotnictwa.

 Przy okazji wizyty myśliwca uczczono 75. rocznicę powstania Cywilnej Szkoły Pilotów Ligi Obrony Przeciwpowietrznej i Przeciwgazowej w Świdniku, która miała miejsce 4 czerwca. Miasto Świdnik bowiem od lat związane jest z lotnictwem.

Przy okazji wydarzeniem uczczono 75. rocznicę powstania Cywilnej Szkoły Pilotów Ligi Obrony Przeciwpowietrznej i Przeciwgazowej w Świdniku, która miała miejsce 4 czerwca. Miasto Świdnik bowiem od lat związane jest z lotnictwem. Po wojnie utworzono tu fabrykę śmigłowców WSK PZL Świdnik, a 2 lata temu otworzono nowoczesny port lotniczy, który kontynuuje przedwojenne tradycje lubelskiego lotnictwa.

Kpt. pilot Adam Ginalski, dowódca klucza lotniczego 66 Esk.lot 42 BLSz Radom, komentator Zespołu Akrobacyjnego ORLIK. Obecnie oficer prasowy zespołu, autor fotografii. W lotnictwie od 1994 r. nalot na samolotach 1950h, szybowce 250 h. Prywatnie; żona Bogusława, dzieci Sławomir i Ewa. Motto życiowe: Nie ma rzeczy niemożliwych- mogę być tylko chwilowe niewykonalne.

Tekst Patrycja Woźniak

Foto Adam Ginalski

Komenatrze zostały zablokowane