fbpx

Kazimierz mam głęboko w sercu

30 stycznia 2014
Komentarze wyłączone
721 Wyświetleń

AgnieszkaOkna z jej biura wychodzą na Kamienicę Senatorską, w której mieści się jedna siódma instytucji, którą zarządza. Od dwóch lat Agnieszka Zadura przekonuje najbliższe otoczenie i turystów odwiedzających Kazimierz Dolny, że porozrzucane po obydwu brzegach Wisły muzea mogą być perłą w koronie polskiego muzealnictwa, a z pewnością najciekawszymi kulturalnymi miejscówkami na Lubelszczyźnie. Przed nią jest jeszcze dużo do zrobienia, ale najważniejsze pierwsze kroki poczyniła. I to z dużym sukcesem.

 

Dzień zaczyna o 6.00 rano. Kawa, gimnastyka, śniadanie dla dwójki dzieci. O 7.00 jest już w samochodzie, aby za niecałą godzinę być w Kazimierzu. Tak wyglądają codzienne poranki z wyjątkiem tych chwil, kiedy podróżuje służbowo lub spotyka się biznesowo. Bo zarządzanie placówką muzealną to obecnie duże wyzwanie – biznesowe i marketingowe, dla ludzi z wyobraźnią i determinacją. Współcześnie muzea są takimi samymi przedsiębiorstwami, jak inne firmy. To fakt, że otrzymują dotacje od organizatorów, w tym przypadku Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego i Urzędu Miasta Puławy, które w teorii powinny zabezpieczyć bieżące funkcjonowanie, czyli koszty utrzymania obiektu i zespołu. W przypadku Muzeum Nadwiślańskiego dotacje stanowią około 60% rocznego budżetu, a pozostałe 40% to przychody z działalności. Jednak to nie zawsze starcza na podstawowe funkcjonowanie, a niemal wszystkie przedsięwzięcia wystawiennicze muszą być sfinansowane w ramach pozyskanych środków zewnętrznych lub dotacji sponsorów. Na poprawę infrastruktury, szczególnie tej zabytkowej, nie zostaje nic. Tymczasem interesujące dla odbiorcy galerie czy centra sztuki wymagają na takich instytucjach ciągłych zmian i konkurencyjności w porównaniu z innymi tego typu placówkami. Bo i odbiorca już nie jest ten sam co kiedyś. Na świecie muzea zmieniają swój charakter, stając się miejscem spędzania czasu przez całe rodziny, grupy środowiskowe i towarzyskie. – Ale do tego potrzebne jest miejsce wyposażone z pomysłem, uwzględniające obcowanie ze sztuką, akcenty edukacyjne, ale też rodzinne. Nowoczesne muzeum znacznie różni się od tych z filcowymi kapciami, do jakich chodziłam, będąc studentką. Dziś to otwarte na odbiorcę i jego oczekiwania przestrzenie. W sensie dosłownym i przenośnym – zauważa Agnieszka Zadura, dyrektor Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym.

 

Polska, Nigeria, USA, cały świat

Urodziła się w Puławach w okresie baby boomu lat 60. Jej tata jako mały chłopiec zbiegł z rodzicami z Wołynia, mama wywodzi się z rodziny Głębieckich, która miała majątek w Palikijach niedaleko Wojciechowa na Lubelszczyźnie. Przez dwa lata mieszkała z rodzicami w Nigerii, gdzie chodziła do amerykańskiej szkoły misyjnej. Na Czarny Ląd wracała wiele razy. Zapewne z tych wojaży wzięła się również pasja podróżowania. Skończyła IX LO w Lublinie i studiowała historię sztuki na KUL, w okresie kiedy wykładali tam znakomici profesorowie – Jacek Woźniakowski, Andrzej Ryszkiewicz, Tadeusz Chrzanowski. Dwuletni urlop dziekański spędziła w Nowym Jorku. – Nie robiłam nic nadzwyczajnego. Po prostu żyłam. Poznawałam miasto, ludzi, sporo podróżowałam. I nie przywiozłam ze sobą ani grosza – wspomina ze śmiechem Agnieszka Zadura. Wkrótce po obronie pracy dyplomowej reprezentowała Episkopat Polski podczas konferencji zorganizowanej przez episkopat amerykański w celu zainicjowania w polskim Kościele programu pomocy migrantom i uchodźcom. Po powrocie polska Caritas powierzyła jej misję stworzenia podobnego sytemu wsparcia w ramach ogólnopolskiej organizacji. W ciągu trzech lat zbudowała od podstaw program pomocowy oraz biura w Lublinie, Białymstoku, Warszawie i Zgorzelcu. Jeszcze dziś podkreśla, jak ważny był ten etap w jej życiu. – Dało mi to niesamowite doświadczenie organizacyjne. Praca z ludźmi na odległość, kiedy nie było jeszcze internetu, umiejętności pracy w projekcie – jego tworzenie i wdrażanie. – Agnieszka Zadura zajmowała się tym do 2005 roku. W międzyczasie Caritas Europa zaproponowała jej stanowisko Migration Officer, odpowiedzialnego za tzw. capacity building programu związanego z rozwojem potencjału organizacji. Współpraca z osobami z ponad 40 krajów jednocześnie była nie lada wyzwaniem. Przy okazji ukończyła cykl szkoleń komunikacji międzykulturowej w Wielkiej Brytanii oraz zrobiła dyplom z zarządzania MBA. Aż przyszła pora na własną firmę, w której prowadziła szkolenia dla osób pracujących w instytucjach społecznych, które na co dzień stykają się z cudzoziemcami. W 2010 roku wystartowała w konkursie na dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego.

 

Muzeum kazimierskie widzę ogromne…

– Mam właściwe wykształcenie, doświadczenie w zarządzaniu i pracy projektowej. Poza tym mam Kazimierz głęboko w sercu. Postanowiłam spróbować czegoś nowego. Lubię wyzwania – uśmiecha się znad filiżanki kawy pół na pół z mlekiem. Dobrze, że Agnieszka Zadura zdawała sobie sprawę, że jej nowy angaż niewiele ma wspólnego ze spokojną posadą. W najlepsze trwała budowa nowej siedziby muzeum przy ul. Rynek 19. Najpierw musiała uporać się z izolacją piwnic, w których docelowo miała znajdować się ekspozycja złotnictwa, a tymczasem podczas pierwszej wizyty zobaczyła podłogę skutą lodem. Wyzwaniem był też zespół rozproszony w siedmiu oddalonych od siebie placówkach muzealnych, które rozwijały się każda w swoim kierunku bez wspólnej polityki wystawienniczej, organizacyjnej i marketingowej. W ciągu dwóch lat udało się stworzyć wizerunek wszystkich placówek Muzeum Nadwiślańskiego jako jednej instytucji, m.in. przez wprowadzenie ujednoliconej wizualizacji, rozpocząć proces opracowywania strategii rozwoju muzeum na kolejne lata, ze szczególnym naciskiem na integrację oddziałów i zespołu, pozyskać środki na kilka sporych projektów, rozwinąć działalność promocyjną i edukacyjną, a co najważniejsze – zakończyć budowę i otworzyć nową siedzibę. Dziś w piwnicach nowego obiektu przy ul. Rynek 19 nie ma śladu po oblodzeniu. Za to w interesującej przestrzeni architektonicznej znalazła się duma kazimierskiego muzeum – kolekcja sztuki złotniczej, a na piętrze kilka ciekawie zaaranżowanych sal wystawowych. Tam właśnie do końca sierpnia można oglądać przywiezione z USA obrazy Chaima Goldberga, artysty urodzonego przed wojną w Kazimierzu. Swoją architekturą muzeum przyciąga uwagę turystów, zapraszając do niemal otwartej, przeszklonej przestrzeni, która powoli wypełnia się treścią myślenia o nowoczesnej placówce muzealnej, będącej nie tylko miejscem stałych i czasowych ekspozycji.

– Mam wrażenie, że otwarta przestrzeń i przeszklone wejście naszej nowej siedziby spełniają swoją zapraszającą rolę. Stanowi to wielki kontrast do np. naszego oddziału w Kamienicy Celejowskiej, gdzie turyści mają opór przed wejściem. To przecież naturalne, kiedy nie widzimy albo nie wiemy, co nas czeka w środku. Dziś realizujemy różne projekty edukacyjne i artystyczne, które pozwalają naszym gościom utożsamić się z tym miejscem. Jesteśmy otwarci na różne formy współpracy. Organizujemy np. spotkania integracyjne dla firm połączone z warsztatami złotnictwa. To ważne, aby tego rodzaju spotkania odbywały się w otoczeniu kultury wysokiej. To również element marki, jaką zamierzamy stworzyć pod szyldem Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu – przekonuje dyrektor Zadura.

 

Prywatnie

Razem z mężem i dwójką dzieci – synem licealistą i córką gimnazjalistką –tworzą dość nietypową rodzinę. Mariusz Zadura jest kardiologiem interwencyjnym na kontrakcie w jednej z niemieckich klinik. Po latach przygotowuje się do wydania swojej debiutanckiej płyty, na której znajdą się jego autorskie piosenki z lat 80. Rodzina Agnieszki Zadury widuje się w Lublinie w weekendy. – Właściwie żyjemy jak każda polska rodzina, tyle że nie spędzamy ze sobą całego tygodnia, ale też między poniedziałkiem a piątkiem ile tego czasu mielibyśmy dla siebie? A tak spędzamy intensywnie weekendy, nadrabiając zaległości z całego tygodnia – twierdzi. Zostają jeszcze pasje. Pasje podróżowania oczywiście, bo ktoś, dla kogo idée fixe jest poznawanie innych kultur, nie potrafi się bez tego obejść. – Kocham Afrykę i uwielbiam Stany Zjednoczone, ale podróż mojego życia dopiero przede mną – wyznaje Agnieszka Zadura.

Tekst Grażyna Stankiewicz

Foto Daniel Mróz

Komenatrze zostały zablokowane