fbpx

Od fryzury perkusisty do Open'era

18 lipca 2016
Komentarze wyłączone
4 956 Wyświetleń

IMG_1421Na polskiej scenie muzycznej istnieją już jakiś czas. Jednak z tym projektem i w takim składzie pojawili się niedawno i znienacka, od razu niszcząc przekonanie o tym, że na sukces trzeba pracować bardzo długo. Po wydaniu jednego singla zatytułowanego „Flegma” mieli szansę zagrać na dwóch festiwalach. Był to m.in. Open’er Festival w Gdyni, który już po raz piętnasty ugościł najlepszych artystów z całego świata, m.in. Red Hot Chili Peppers, Florence and the MachineTame Impala czy Foals oraz około sto tysięcy fanów. Wydarzenie odbywa się na przełomie czerwca i lipca na terenie lotniska Gdynia-Kosakowo i uważane jest za najlepszy europejski festiwal muzyczny. To właśnie tutaj swoje możliwości mógł zaprezentować lubelski zespół Suumoo.
Powstanie zespołu to efekt współpracy trzech różnych osobowości, nie tylko w odmiennym wieku, ale i obracających się w całkiem innych gatunkach muzycznych. Wokalistą, gitarzystą oraz autorem tekstów jest Maciej Kacperczyk, na co dzień licealista, którego talent mogliśmy dotychczas podziwiać podczas jego występów w formacji ParaVan. Perkusistą (również w obu tych zespołach) jest siedemnastoletni brat Maćka – Paweł– bez wątpliwości określany już wiele razy jako młody geniusz, który oprócz gry na perkusji zajmuje się również komponowaniem muzyki. W elektronice natomiast specjalizuje się Borys Kunkiewicz, znany szerszej publiczności jako członek zespołów Stonkatank oraz Flemings, a także producent nagrań m.in. Mel Tripson czy Squid Lickers. Poza muzykami ważną rolę w istnieniu Suumoo zajmuje Paweł Księżopolski, współpracujący wcześniej z Ellie Goulding czy Planem B. To wszystko sprawia, że zespół jest całkowicie samowystarczalny – od napisania muzyki i słów, poprzez produkcję i montaż teledysku, aż po wydanie utworu. Wszystko to zamyka się w zakresie działalności tylko tych czterech osób. Ciekawym jest fakt, iż między Pawłem Kacperczykiem a Pawłem Księżopolskim różnica wieku wynosi dwadzieścia lat. To jednak nie jest przeszkodą w dobrze układającej się współpracy. –Suumoo jest dla mnie przede wszystkim bardzo ciekawym eksperymentem społecznym, w którym widać, jak zarówno od starszych i od młodszych można się uczyć. Nie spodziewałem się, że przy takich różnicach praca będzie szła tak płynnie, a jednak- mówi Borys.
Skąd w takim składzie i dlaczego tak znienacka? – Razem z moim bratem Pawłem od dawna chcieliśmy zrobić coś nowego, odejść od głównie gitarowych brzmień, na których bazował ParaVan i spróbować elektroniki. W międzyczasie pojawił się Borys, z którym kontakt rozpoczął się od niewinnej wymiany inspiracji muzycznych. Bardzo spodobało nam się to, czego słucha i wtedy padła propozycja, aby został moim i Pawła producentem. Jednak krótko po tym, jak weszliśmy do studia stwierdziliśmy, że zaproponujemy Borysowi, żeby z nami grał. Okazało się, że jest w stanie pogodzić z tym wszystkie swoje obowiązki i tak oto stał się naszym trzecim bratem Suumoo– mówi Maciek Kacperzyk.
Fakt, że nie wiedzieliśmy o ich istnieniu aż do momentu wydania pierwszego utworu również był zamierzony. – Stwierdziliśmy – mówi Maciek, – że nagramy singla, nagramy teledysk, nie ujawniając się wcześniej. Zdecydowaliśmy się wydać naszą całą pracę w jednym momencie, wtedy też założyliśmy stronę na Facebook’u i zaczęliśmy wysyłać e-maile. Nad „Flegmą” pracowali przez ponad rok. Staranność, ilość energii i talent włożone w tworzenie singla i teledysku możemy oglądać dopiero od dwóch miesięcy, a już widoczny jest sukces. Przede wszystkim poprzez kontakt z Bartkiem Czarkowskim, współwłaścicielem wytwórni Brennnessel, której podopiecznymi są m. in. Kampczy Oxford Drama, otworzyli sobie drogę na Open’era. Bartek, teraz menedżer Suumoo, natrafił na informację o muzykach na Instagramie, zafascynowany nietypową nazwą i jej pisownią oraz faktem, iż jest to zespół z Lublina. To właśnie on zaproponował występ na festiwalu w Babich Dołach koło Gdyni.
Ale nie tylko teraźniejszego menedżera formacji przyciągnęła jej nazwa. Wydaje się tajemnicza i niedostępna tak jak cała działalność Suumoo. Jednak tak naprawdę nie do końca tak jest. – Nazwa wzięła się nietypowo, od naszego perkusisty Pawła, który bardzo dużo ćwicząc, związywał sobie włosy tak, że przypominał wojownika sumo. Poza tym, we trzech ważymy tyle, ile przeciętny zawodnik tej sztuki walki wyjaśniają Maciek i Borys.
Twórczość zespołu gatunkowo można zdefiniować jako indietronikę, czyli połączenie indie rocka, który wnoszą Maciek i Paweł oraz elektroniki, którą tworzy Borys. –Jest to muzyka oryginalna, bo mimo że na pewno gdzieś znajdziemy podobne brzmienia, ale znaleźć takie zespoły posługujące się polskim tekstem będzie trudno – podkreśla Borys.
Wręcz perfekcyjnie spisali się w Gdyni gromadząc około trzystu osób na najwcześniejszym koncercie podczas festiwalu, zagrali bowiem już o godzinie szesnastej. Artystom dopisywały nie tylko humory, ale też pogoda. Publiczność była zachwycona, wszyscy wyglądali na totalnie pochłoniętych twórczością Suumoo. Nawet potencjalni krytycy odczuwali niedosyt po trwającym zaledwie czterdzieści minut koncercie.
Jak widzą swój zespół za dwa lata? Maciek snuje plany wydania dwóch płyt, z których pierwsza ukaże się już jesienią. W zależności od jej sukcesu, muzycy biorą pod uwagę produkcję drugiej. Artyści z Lublina są świadomi tego, że nie są to już lata 60., w których powstawały zespoły, a ich kariera trwa do dziś. Każdy projekt jest procesem przejściowym i Suumoo nie jest w stanie przewidzieć, co będzie działo się dalej, czy będą współpracować razem, czy ich drogi się rozejdą.
Dobra wiadomość jest taka, że lubelska scena muzyczna rozwija się, a muzycy z Suumoo mają dalekie plany. Występ na festiwalu był dobrą okazją do wypromowania się i zrobienia kroku w przód w karierze tych młodych, ale jakże utalentowanych artystów. Jeszcze w te wakacje czeka nas wydanie kolejnego singla, a jesienią ich pierwszego krążka. Jak wyznał Borys Kunkiewicz: Nie mogę się doczekać pierwszej płyty, bo będzie świeża i już wiem jak będzie brzmiała, ale też drugiej, ponieważ będzie totalną niespodzianką dla nas i to jest super.

Tekst i foto Hania Bryda

Komenatrze zostały zablokowane