fbpx

Przewodnik po Lublinie – śladami lubelskich arian

20 lipca 2020
107 Wyświetleń

Niezwykle zawiłe są dzieje polskiego antytrynitaryzmu. Wśród ówczesnych elit kontrowersje budziły nie tyle poglądy religijne tejże wspólnoty, co przede wszystkim myśl społeczna i polityczna, tak bardzo niebezpieczna dla panującego w owym czasie porządku polityczno-społecznego. Dzieje arian to zatem historia tragicznych wyborów, niezrozumienia, a wreszcie wykluczenia. To dzieje myśli intelektualnej wykraczającej w wielu kwestiach poza horyzonty epoki. Nic dziwnego zatem, że historia polskich antytrynitarzy jest tematem wielu spiskowych teorii dziejów; w Lublinie urosła wręcz do rangi legendy. Taki charakter ma również spacer śladami arian po lubelskich ulicach.

Do dziś nie zachowały się żadne materialne ślady bytności braci polskich w Lublinie, podobnie zresztą jak niewiele pozostało dowodów XVI-wiecznej świetności miasta. Lublin zamieszkiwała wówczas wieloreligijna społeczność, z której wyglądem oraz poglądami wyróżniali się bracia polscy. Przez kilkadziesiąt lat arianie, jak dziś przyjęto określać tę wspólnotę, współtworzyli intelektualny i gospodarczy klimat miasta i jego okolic. Jednoczyli w swych kręgach mieszczan i okoliczną szlachtę, która dzięki mądremu, opartemu na etyce chrystiańskiej gospodarowaniu, stworzyła dobrze prosperujące majątki.

-> więcej o historii arian czyli braci polskich

->więcej o lubelskich arianach

Przystanek 1: zakrystia akustyczna archikatedry lubelskiej

Zakrystia akustyczna to miejsce szczególne dla symboliki reformacji i kontrreformacji lubelskiej. Jej sklepienie zdobi XVIII-wieczne malowidło autorstwa Eugeniusza Czuhorskiego i Władysława Cholewińskiego o wymownym tytule Tryumf Kościoła Katolickiego nad herezją. Obraz jest wyobrażeniem sklepienia niebieskiego, przedstawia anioły, które gromadzą się wokół dostojnej niewiasty, punktu centralnego kompozycji. Ta ubrana w purpurową szatę niewiasta, ozdobiona tiarą, w dłoniach trzyma potrójny krzyż, kielich i hostię – symbole Kościoła katolickiego. Na malowidle widzimy również trzy męskie postaci. Ich twarze wyrażają przerażenie. Trzej herezjanie, być może Luter, Kalwin i Zwingli, spadają w otchłań piekieł. Wymowa obrazu jest oczywista. Kościół katolicki pokonał trzy wyznania protestanckie i jest jedyną słuszną drogą do zbawienia. To symboliczne malowidło nie powstało przypadkowo. Wszakże do zwalczania nauki protestanckiej zostało powołane Towarzystwo Jezusowe, budowniczowie i dawni gospodarze archikatedry lubelskiej. I chociaż kompozycja przedstawia dzieje triumfu kontrreformacji nad reformacją, jest ono równie istotne dla symboliki lokalnych dziejów Lublina. Przez szereg lat wokół klasztoru Towarzystwa Jezusowego ogniskowało się centrum działań kontrreformacji. Działalność kolegium jezuickiego przyczyniła się do ostatecznego pokonania braci polskich na ziemi lubelskiej. Ostrze lokalnej polemiki religijnej skierowane było głównie przeciw Janowi NiemojewskiemuMarcinowi Czechowicowi oraz Krzysztofowi Lubienieckiemu.

Przystanek 2: plac katedralny i archikatedra lubelska

Symbolika malowidła zdobiącego sklepienie zakrystii archikatedry lubelskiej sięga znacznie głębiej. Plac katedralny, archikatedra lubelska czy Archiwum Państwowe powstały na miejscu, gdzie w XVI wieku znajdowały się dobra możnego rodu Tęczyńskich. To właśnie w kamienicy należącej do tejże rodziny w 1560 roku powstał pierwszy zbór kalwiński. Nie był to przypadek. Ród Tęczyńskich sprzyjał różnym nurtom humanizmu. Zwłaszcza Jan Baptysta, podróżnik i marzyciel, gromadził wokół siebie umysły krytyczne wobec Kościoła katolickiego, poetów i myślicieli. W gronie towarzyszy jego wojaży po Europie znalazł się między innymi lubelski szlachcic Erazm Otwinowski. Już w samym jego imieniu zawarte było dziedzictwo cenionego humanisty z Rotterdamu, nic dziwnego zatem, że młodzieniec szybko zasłynął jako autor wierszowanych satyr społecznych, eksponujących chciwość i niedolę człowieczą. Rola Erazma Otwinowskiego w tworzeniu lubelskiego zboru kalwińskiego, jego udział w sporach, które dzieliły obóz różnowierczy i w rezultacie doprowadziły do wyodrębnienia się wspólnoty braci polskich, czynią z niego jedną z ważniejszych i ciekawszych postaci lubelskiej reformacji.

Historia bywa jednak przewrotna. W 1582 roku do Lublina przybyli jezuici. Ich celem było nie tylko przeprowadzenie odnowy życia duchowego w tym mieście, ale również polemika z różnowiercami. W owym czasie Lublin był silnym ośrodkiem myśli intelektualno-religijnej braci polskich. Jezuici zamieszkali w kamienicy Andrzeja Tęczyńskiego. W tym samym domu kilkanaście lat wcześniej powstał pierwszy zbór protestancki. Kamienica ta szybko stała się centrum intelektualnej myśli katolickiej. Stąd nadzorowano prace budowy klasztoru, biblioteki, archiwum i kolegium. Nie było to łatwe zadanie. Zakonnicy musieli znaleźć działkę na lokalizację obszernego zespołu, pokonać niechęć licznej szlachty różnowierczej, która niechętna była idei budowania kolejnej świątyni katolickiej. Trudności te pozwolił jezuitom pokonać Andrzej Tęczyński, ofiarowując im swe lubelskie dobra. Szybko wzniesiono drewniany kościół, wykupiono sąsiednie działki, wybudowano szkoły, w których obecnie mieści się Archiwum Państwowe, oraz po uzyskaniu zgody królewskiej na wyburzenie części muru obronnego kolegium, którego jedyne zachowane skrzydło zamyka dzisiejszy plac katedralny. W ten sposób kamienica-dwór, w których kilkanaście lat wcześniej powstał pierwszy zbór różnowierczy, najprawdopodobniej przestała istnieć. Być może na jej miejscu wzniesiono monumentalną świątynię, która zachwyca do dziś swą barokową formą. Warto dodać, że była to jedna z pierwsza w Rzeczypospolitej Obojga Narodów świątyń barokowych, swym schematem nawiązująca do rzymskiego kościoła Il Gesu.

Przystanek 3: plac Łokietka

Między murami Starego Miasta a średniowiecznymi zabudowaniami szpitala pw. św. Ducha znajdował się niegdyś kościół i klasztor karmelitów bosych im. Matki Boskiej Szkaplerznej (dziś nowy ratusz). Został on wybudowany w latach 1618–1619 a jego powstanie było ważnym elementem dziejów lubelskiej kontrreformacji. Karmelici przybyli do Lublina w 1610 roku w celu wsparcia jezuickiej polemiki teologicznej z braćmi polskimi. W tej kwestii prym wiódł włoski zakonnik i przeor klasztoru Jose Maria. Ze względu na brak znajomości języka polskiego, dysputy religijne z arianami prowadził on w języku łacińskim, początkowo w pobliskim kościele pw. św. Ducha. Nie był to przypadek. Wybór języka publicznej dyskusji decydował o wielu istotnych kwestiach i był jednym z kluczowych elementów ówczesnej polityki religijnej, narzędziem kontrreformacji. Katolicy traktowali dysputy publiczne jako szansę wykrzewienia herezji i upokorzenie przeciwnika. Nie było to łatwe zadanie, bo i przeciwnik był niebezpieczny. Bracia polscy słynęli jako znakomici teologowie i znawcy języka polskiego. Swe myśli ubierali w racjonalne argumenty poparte cytatami z Biblii. Łacina znana jedynie wąskiemu kręgowi odbiorców dawała zatem przewagę katolickim oponentom i czyniła myśl ariańską niezrozumiałą dla publiczności. W rezultacie prowadziła do izolacji braci polskich i coraz większej wrogości.

Po 1613 roku sytuacja braci polskich w Lublinie stała się bardzo niekorzystna. Wrogość władz miasta, niechęć jego mieszkańców powodowała izolację i coraz częstsze prześladowania. Dysputy publiczne stawały się istotną szansą wykładu doktryny chrystiańskiej przed większym odbiorcą. Odkąd przestała istnieć szkoła lewartowska – praktycznie jedyną szansą pozyskania wiernych. Poprzez narzucenie języka łacińskiego karmelici skutecznie budowali mur oddzielający arian od Lublina.

Był jeszcze trzeci czynnik, który w jeszcze większym stopniu wzmagał tragizm sytuacji. Oprócz aspektów teologicznych, dysputy miały przede wszystkim wymiar społeczny. Gromadziły mieszkańców Lublina i szlachtę nie po to, by stać ucztą dla intelektu, lecz widowiskiem, które urozmaicało monotonię życia codziennego. I właśnie z tej perspektywy należy interpretować wydarzenia i nastroje, które towarzyszyły ariańsko-karmelickiej polemice teologicznej.

Przystanek 4: Krakowskie Przedmieście

Lublin w II połowie XVI wieku stał się miastem niezwykle atrakcyjnym dla szlachty. Wiele rodów szlacheckich zaczęło budować rezydencje w jego okolicach; prawo nie zezwalało na kupno kamienic w obrębie miasta. Wyznaczyły one przyszłą linię rozbudowy Lublina. Najwięcej renesansowych kamienic-dworów zaczęło powstawać przy trakcie krakowskim, dziś znanym jako ulica Krakowskie Przedmieście. Każde domostwo tętniło życiem. I to nie tylko dlatego, że służba i czeladnicy gromadzili się na wewnętrznym dziedzińcu. W domach szlacheckich nie brakło gości. Na wzór dworów królewskich i magnackich goszczono przyjezdnych poetów, humanistów, myślicieli i teologów. I właśnie w jednej z takich kamienic, gdzieś na Krakowskim Przedmieściu, zamieszkał Walenty Szmalc, niemiecki teolog, zwolennik socynianizmu. Do Lublina przybył w celu współorganizowania lokalnego życia zborowego. Miasto nie było mu jednak przychylne. W 1602 roku na Krakowskim Przedmieściu wybuchł pożar, w wyniku którego spłonęła kamienica, w której mieszkał; nie ominęły go również prześladowania mieszkańców miasta. Gdy w 1605 roku opuścił Lublin na zawsze, jako przyczynę podał lęk o swoje zdrowie i życie. Jego nowym domem został Raków, tu całkowicie się spolonizował i pracował jako pedagog w Akademii. Walenty był cenionym teologiem, współtworzył Katechizm Rakowiecki, który wyszedł drukiem w 1605 roku.

Przystanek 5: kamienica Klonowica, Rynek 2

Królewski Lublin był w XVI wieku miastem kupieckim, z bogatą tradycją kontaktów nie tylko handlowych, ale również kulturalnych. W tej kwestii prym wiedli bogaci mieszczanie, którzy posiadali kamienice usytuowane w sercu miasta. Ich domy zdobiły ówczesny rynek. Rody te przywiązywały dużą wagę do kultury duchowej i materialnej Lublina. Stanowiły elitę, która przyczyniała się do rozwoju umysłowego całego regionu. Żywo interesowali się humanizmem i reformacją, w tych nurtach szukając przeciwwagi do polityki Kościoła i szlachty. Wielu lubelskich mieszczan kształciło swe dzieci na uniwersytetach europejskich, gromadziło w swych domach biblioteki, dzięki którym rozpowszechniała się myśl reformacyjna. Ruch braci polskich, kładący tak duży nacisk na wolność sumienia, ponadstanowość, od początku budził zainteresowanie kupców z Lublina. W gronie tychże mieszczan znalazła się rodzina Krokierów, która przez pewien czas była właścicielem kamienicy zwanej dziś kamienicą Klonowica. Być może właśnie w tym domu urodził się Paweł Krokier, znany XVII-wieczny lekarz i brat polski, który w 1616 roku otrzymał tytuł doktora w Bazylei. Pełnił on funkcję lekarza nadwornego u rodziny Zbaraskich, prawdziwą sławę przyniósł mu udział wyprawie do Stambułu w roku 1621. To wówczas miał on uleczyć żonę sułtana Walidę, zyskując sławę znakomitego medyka, cenionego wśród różnowierców i katolików. I chociaż Paweł Krokier zmarł bezpotomnie w 1642 roku, w spadku pozostawił wiele skutecznych recept, które przyczyniły się do rozwoju medycyny.

Dzieje lubelskich mieszczan w XVI wieku znamy również z korespondencji między Janem Balcerowiczem, seniorem lubelskiego zboru braci polskich, a Faustem Socynem, włoskim antytrynitarzem.

Przystanek 6: Dom Złotnika

Na ulicy Złotej w Lublinie stoi Dom Złotnika, miejsce, które symbolizuje okres dawnej świetności miasta królewskiego. W XVI i XVII wieku złotnicy należeli do jednego z najbogatszych cechów Rzeczypospolitej. Cieszyli się oni przywilejami, o wiele większymi niż inni rzemieślnicy. Według relacji Stanisława Lubienieckiego, brata polskiego i dziejopisarza okresu reformacji, kilku lubelskich złotników przyłączyło się również do braci polskich. Do tejże wspólnoty należał złotnik Jerzy Bach, przyjaciel autora Polonetychii – Andrzeja Lubienieckiego. W pierwszym dziesięcioleciu XVII wieku ustaliła się zasada o wyłączności wyznaniowej cechów rzemieślniczych: bednarzy, kołodziejów, stelmachów, powroźników, kotlarzy, cieśli. Przez długi czas wyjątkiem od niej był cech chirurgów, który wprowadził takie zakazy dopiero po 1661 roku, oraz cech złotników. W tym drugim przypadku złotnicy byli zwalniani od obowiązku pełnienia służby kościelnej za opłatą pewnej sumy pieniężnej.

Przystanek 7: ulica Kowalska

Wszystko wskazuje na to, że w XVII wieku życie lubelskiej wspólnoty braci polskich ogniskowało się właśnie na ulicy Kowalskiej. Z XVII-wiecznych rejestrów czynszów dowiadujemy się, że w jednym z tutejszych domów działał szpital ariański. Tu miała znajdować się kamienica, którą w XVII wieku zakupiła szlachecka rodzina Lubienieckich. Fakt ten stał się przyczyną licznych procesów sądowych. Lubienieccy byli aktywnymi działaczami lubelskiej wspólnoty braci polskich w Lublinie. Po śmierci Jana Niemojewskiego, to oni organizowali życie zborowe. W ich gronie spotykamy teologów, pisarzy, historyków, astronomów. Ich potomkowie byli malarzami, których dzieła zalicza się dzisiaj do kanonu malarstwa europejskiego. Nie bez przypadku w swej kamienicy, mieszczącej się przy ulicy Kowalskiej, organizowali życie zborowe. Siedemnastowieczny Lublin nie był dobrym miejscem dla braci polskich. Borykali się oni z problemem lokalizacji zboru – domu modlitwy; działali wręcz na pograniczu legalności. Po 1627 roku ich spotkania odbywały się w konspiracji. Prowadzenie szpitala i zboru było zatem aktem wiary i heroizmu, pełną realizacją etyki chrystiańskiej służby ubogim. Warto zaznaczyć, że w gronie braci polskich znajdowało się wielu lekarzy.

Materiał: Ośrodek “Brama Grodzka – Teatr NN”

Autorzy: Agnieszka Polak || Redakcja: Monika Śliwińska; Joanna Zętar

Poprzedni artykuł z kategorii: W Lublinie upamiętnią ofiary rzezi wołyńskiej – 10 lipca 2020

Zostaw komentarz