Renault Kangoo Z.E. – nowa motoryzacja

11 października 2019
145 Wyświetleń

tekst Piotr Nowacki, foto Marek Podsiadło

 

Kto z nas nie widział Renault Kangoo i czy czymś nowym może nas jeszcze zaskoczyć? To auto w wersji dosłownie dostawczej, czyli z siedzeniami dla dwóch osób z przodu, ale i na wyjazd z rodziną lub znajomymi w wersji pięcioosobowej z dużą przestrzenią bagażową. Wszystko byłoby bez większego zadęcia, gdyby nie fakt, że jest to auto elektryczne, czyli poruszające się na prąd. Pamiętacie wózki dowożące bagaże na stacjach PKP? Model Renault Kangoo zachowuje się podobnie jak ówczesne melexy, nie emitując odgłosów, które towarzyszą samochodom spalinowym.

 

Auto wewnątrz jest bardzo przestronne, duże powierzchnie przeszklenia sprawiają wrażenie niczym nieograniczonej przestrzeni. Materiały użyte do wykończenia wnętrza są na przyzwoitym poziomie. Liczne schowki z przepastną półką nad przednią szybą czynią auto bardzo praktycznym. 

Uruchomienie Kangoo odbywa się jak w standardowym samochodzie z napędem spalinowym. Przekręcamy kluczyk i otrzymujemy komunikat dźwiękowy, pojawia się również kontrolka na desce rozdzielczej z napisem GO. Ruszamy. Auto porusza się w całkowitej ciszy, słyszalne są tylko odgłosy toczenia kół oraz dźwięk przełączników elektrycznych.

Automatyczna skrzynia biegów pozwala nam w płynny sposób wystartować ze świateł na skrzyżowaniu. Kangoo okazuje się sprinterem. Silnik elektryczny o mocy 60 KM i 225 Nm ciągu przyspiesza do 50 km/h bardzo sprawnie. Po przekroczeniu tej prędkości i osiągnięciu 100 km/h efekt nie jest tak spektakularny, jak podaje producent – do przysłowiowej setki potrzebujemy już ponad 20 sekund. No cóż, samochód nie był tworzony na potrzeby Formuły 1. Podczas jazdy dobrze jest się posługiwać nie tyle prędkościomierzem, co wskaźnikiem ładowania, który daje nam możliwość bardziej racjonalnego wykorzystania prądu zgromadzonego w litowo-jonowych akumulatorach o pojemności 33kWh. To pozwala pokonać nam dystans na poziomie ok. 200 km. Dużo i niedużo, jeżeli przeanalizujemy potrzeby codziennego poruszania się po mieście. Po prostu trzeba zmienić swoje nastawienie do sposobu przysłowiowego „tankowania”.

 

A „tankowanie” może odbywać się wszędzie, gdzie jest dostęp do gniazdka elektrycznego. Te domowe zapewniają nam naładowanie z poziomu 30% do pełna w czasie 12 godzin. Czyli po powrocie z pracy ładujemy pojazd. Jeżeli korzystamy z taryfy nocnej, zapewne będzie taniej. Zużycie na poziomie 17,5 kWh/100 km daje i tak koszt przejechania 100 km na poziomie 10 zł. To wynik bardzo dobry, nie do osiągnięcia w przypadku samochodów z silnikami spalinowymi. Ale ładowanie możemy również wykonać, będąc na zakupach. Niektóre lubelskie centra handlowe posiadają wyznaczone stanowiska do „tankowania” tego typu aut. Np. AVIVO w Lublinie (dawne Tarasy Zamkowe) posiada stanowisko do ładowania o większej mocy w czasie niecałych czterech godzin, a w dodatku ładujemy się za darmo. W Lublinie podobne darmowe stacje znajdziemy również przy Aquaparku i przy Hali Globus. Wszystkie należą do PGE. Punkty szybkiego ładowania są też w CH Felicity i IKEA – wprawdzie doładujemy się w godzinę, ale musimy za to zapłacić. 

 

Podsumowując kilkudniową przygodę z Kangoo Z.E, widzimy, że stajemy się świadkami wielkich zmian w zakresie rozwoju współczesnej motoryzacji. I nie uciekniemy od tego. Wielu sceptyków będzie marudzić, gdzie go naładować. Obecnie mamy w Polsce ok. 900 stacji ładowania, w samym Lublinie jest już osiem. Drogie są też samochody. Poczekajmy, nie weszły jeszcze do produkcji masowej. Poza tym niektóre państwa europejskie wprowadziły bądź wprowadzają systemy dopłat lub ulg do samochodów z napędem elektrycznym. Zapewne stanie się to też i u nas. Obserwujmy działania największych producentów samochodowych. Jak prognozuje PSPA/Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych – do 2040 r. modele elektryczne będą stanowiły ponad 50% światowej sprzedaży nowych pojazdów.

Nazaruk service sp. z o.o.

Abramowicka 45 | Lublin

tel. kom.: +48 81 748 68 68

www.nazaruk.pl

 

 

 

Zostaw komentarz