fbpx

Rowery i deskorolki zamiast samolotów

12 lipca 2016
Komentarze wyłączone
1 028 Wyświetleń

IMG_3547Jeśli wierzyć przysłowiu – mowa jest srebrem, co udowadnia miniona edycja lubelskiego Sportivalu. O festiwalu mówiło się głośno już w roku ubiegłym, kiedy to jego letnia odsłona została ogłoszona najlepszym wydarzeniem sportowym roku 2015 w Polsce przez miesięcznik Brief for Poland. W tym roku, dzięki rozpowszechnianiu informacji o wydarzeniu, a także ogromowi prac i profesjonalnemu przygotowaniu, dosłownie przerodziło się to w srebro. Po raz pierwszy w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej gościliśmy Srebrny Event należący do ogólnoświatowej serii zawodów FMB (freestyle mountain bike).

 

Na dwa dni ostatniego weekendu maja centralne punkty Lublina zamieniły się w areny sportowe, gdzie o tytuł najlepszych walczyli reprezentanci różnych dyscyplin. Elementem wspólnym był ich ekstremalny i niecodzienny charakter. I tak na boisku przy ul. Śliwińskiego w strefie Bike Polo zawodnicy uzbrojeni w kije i piłkę rywalizowali o punkty, jeżdżąc na rowerach. Z kolei plac Po Farze i znajdujące się tam fundamenty kościoła farnego stały się naturalnymi przeszkodami dla osób uprawiających parkour i freerun, które bazują na poruszaniu się w przestrzeni miejskiej, w linii prostej pokonując po drodze wszystkie napotkane przeszkody. Najwięcej emocji i największe zainteresowanie wzbudziły jednak główne zawody – deskorolkowe, które rozegrały się na placu Teatralnym, oraz FMB na placu Zamkowym.

 

IMG_3502Silver Event Freestyle Mountain Bike to wisienka na torcie tego festiwalu i główny motyw smakowy tego sportowego dania. A to ze względu na widowiskowość powietrznych ewolucji wykonywanych kilka metrów nad ziemią przez światową czołówkę zawodników kolarstwa grawitacyjnego. Atrakcyjności dodawał fakt, że wydarzenie tej rangi, które odbyło się po raz pierwszy w tej części Europy, trafiło właśnie do Lublina. Zadecydowała o tym komisja przewodnicząca międzynarodowemu związkowi Freestyle Mountain Bike. Co za tym idzie, zawody mają ściśle określone kryteria, jak długość toru i odpowiednie jego przygotowanie, a startować w nich mogą jedynie zawodnicy posiadający licencję. W drodze wyjątku organizator może wskazać również pięciu zawodników bez licencji i podarować im tzw. „dziką kartę” umożliwiającą start. To zapewnia najwyższy poziom, jak i udział najlepszych zawodników na świecie. Sportival zapowiadały blisko tydzień przed wydarzeniem pierwsze elementy toru rowerowego, które stopniowo zaczęły pojawiać się na placu Zamkowym.

IMG_3137A było co ustawiać. Tor rozciągnięto na długości 90 metrów. W jego skład weszły takie elementy, jak wysoki na osiem metrów step down (zeskok, którym zawodnicy rozpoczynali przejazd), dwie skocznie i quarter (ostatnia przeszkoda na trasie, można na niej wyhamować i zawrócić, jednocześnie wykonując trik). Do jego zbudowania wykorzystano 1,5 tys. palet, 160 ton ziemi, 75 m2 rusztowań i 750 m2 banerów. To wszystko po to, by zapewnić niezapomniane widowisko i znakomite warunki startującym. W Lublinie pojawiło się dwudziestu zawodników reprezentujących dwanaście krajów z Azji, Ameryki Północnej i Południowej oraz Europy. Każdy gotowy walczyć o zwycięstwo, co spowodowało, że ewolucje mroziły krew w żyłach, widzowie wstrzymywali oddech, a sędziowie mieli ciężki orzech do zgryzienia, oceniając poszczególne przejazdy. Zwłaszcza że wszystkie akrobacje wykonywane były kilka metrów nad ziemią podczas swobodnego lotu. Nie obyło się też bez kilku upadków i wywrotek. Na szczęście żaden z zawodników nie odniósł poważniejszej kontuzji. – Tor był znakomicie przygotowany. Odpowiednie dobranie różnorodnych przeszkód pozwoliło zawodnikom na zaprezentowanie swoich wszechstronnych umiejętności, co w tym sporcie jest bardzo cenione – komentował Piotr Kraja Krajewski, jeden z sędziów i były mistrz Polski w dirt jumpingu. – Warto też podkreślić, że plac Zamkowy jest świetnym miejscem do organizacji takich zawodów przez to, że z dwóch stron jest praktycznie osłonięty przed wiatrem. Nie widziałem wcześniej konkursu o tak wysokim poziomie, organizowanego w naszym kraju. Turniej minimalną ilością punktów, ale w wielkim stylu, mimo silnej konkurencji zdominował pochodzący z Suszca Szymon Godziek. Drugie miejsce zajął Simon Pages z Francji. Tuż za nim uplasował się, również Francuz, Thomas Lemoine. W kategorii Best Trick z kolei najlepszy był Adolf Silva z Hiszpanii.

IMG_3099Równie ważnym elementem Sportivalu jest deskorolka. Rozbudowana strefa deskorolki na placu Teatralnym obfitowała w atrakcje ściśle z nią związane, ale niekoniecznie wiążące się z aktywnością. Chętni mogli pomalować swoją deskę, a te połamane i zniszczone oddać firmie zajmującej się recyklingiem. Zebrany materiał trafi do pracowni firmy Boardthing, gdzie przerobiony zostanie na designerskie elementy wyposażenia mieszkania i ozdoby, jak np. lampy, naszyjniki, pokrowce na telefony. Natomiast w samych zawodach uczestniczyło ponad 40 zawodników z Europy i Polski. Wszystko po to, by walczyć na specjalnie przygotowanym torze. Laur zwycięstwa przypadł Marcinowi „Juniorowi” Pawuniakowi z Warszawy. Obok niego, drugie i trzecie miejsce zajęli kolejno Czech Daniel Vojtaś i Kamil Gozłowski z Gdańska.

 

Miejscem, gdzie również widzowie mogli spróbować swoich sił w ekstremalnych dyscyplinach, były Błonia Zamkowe. Tam zorganizowano Miasteczko Festiwalowe, a w nim m.in. ściankę wspinaczkową czy pumptruck (mobilny tor do jazdy rowerem).

Sportival jest cyklicznym wydarzeniem, które ma swoją odsłonę zimową i letnią. Obie odbywają się rokrocznie na placu Zamkowym w Lublinie. Miniona druga edycja już zapisała się na liście najciekawszych wydarzeń sportowych w kraju.

Tekst Jacek Słowik

Foto Krzysztof Stanek

Komenatrze zostały zablokowane