fbpx
WAŻNE
Tabliczki NO SMOG na miejskich budynkach (Wrzesień 22, 2020 12:27 pm)
Najście na zamek (Wrzesień 22, 2020 10:01 am)
25. Konfrontacje Teatralne: Mistrz i Małgorzata (Wrzesień 21, 2020 12:05 pm)
Warsztaty pszczelarskie dla seniorów (Wrzesień 21, 2020 11:48 am)
Wojciech Żukowski

Tomaszów mój dom

28 sierpnia 2020
145 Wyświetleń

O wyjątkowym miejscu, jakim jest serce Roztocza Środkowego –Tomaszów Lubelski, różnych smakach satysfakcji i regionalnych kulinariów z Wojciechem Żukowskim, burmistrzem Tomaszowa Lubelskiego, rozmawia Marta Mazurek, foto Filip Sawicki, współpraca Grzegorz Zaleski.

– Jest Pan tomaszowianinem od początku?

– Nie, przyjechałam na rowerze z Lublina (śmiech). Na KUL-u, gdzie studiowałem, były organizowane cykliczne rajdy „Roztocze wiosną”. Z Lublina jechaliśmy pociągiem, a potem po Roztoczu przemieszczaliśmy się już rowerami. Za pierwszym razem do Tomaszowa wjechaliśmy od strony Narola, nocowaliśmy w domu jednego z uczestników tego rajdu. To był rok 1986. Ujęła mnie serdeczność mieszkających tu ludzi i taki kresowy klimat, przecież byliśmy blisko granicy ze Związkiem Radzieckim. Nie było jeszcze przejścia granicznego, więc nie czuło się jakiejś dużej liczby przemieszczających się obcokrajowców. Zaskoczyło mnie też ogromne bogactwo historyczne, co dla mnie, studenta historii, było bezcenne.

– Kiedy trafił pan do Tomaszowa ponownie, został pan już na zawsze.

– Jestem przykładem „zawłoki”. W samym Tomaszowie nie funkcjonuje takie powiedzenie, ale w okolicach tak. Zawłoka – czyli osoba, która nie jest rodowitym mieszkańcem, tylko kiedyś tu przyjechała. Wiele jest takich osób w Tomaszowie, które tutaj trafiły, i tak się składa, że mają duży wpływ na to, co się w Tomaszowie dzieje. Jednak dzisiaj, gdy ktoś mówi, że jesteśmy krajanami, to w ogóle nie myślę, że to chodzi o mój rodzinny Wyszków, tylko właśnie o Tomaszów. Pamiętam też sytuację, gdy wracałem z wizyty w rodzinnym domu i wjeżdżając do Tomaszowa autobusem, to było jakieś dwa lata po tym, jak tu zamieszkałem – to gdzieś w środku poczułem, że wracam do domu, że to jest mój dom.

– Od początku była w Panu społecznikowska żyłka?

– Szybko po zamieszkaniu w Tomaszowie przyszło mi się zaangażować w różne sprawy społeczne. Miałem w sobie potrzebę działania. Uczestniczyłem w pracach Komitetu Wyborczego „Ojczyzna”. Później zostałem włączony w tworzenie wydziału zamiejscowego KUL-u. Wtedy poznałem sporo ludzi związanych z władzami Tomaszowa. To, co mi bardzo pomogło, to tradycja rodzinna mojej żony, która jest wnuczką przedwojennego burmistrza Tomaszowa – Kazimierza Ligowskiego. Jest patronem jednej z ulic i do dzisiaj cieszy się dużym szacunkiem. Później uczestniczyłem w różnego rodzaju przedsięwzięciach, dzięki czemu na tyle zyskałem zaufanie mieszkańców, że w roku 2002 zostałem radnym Miasta Tomaszów i przewodniczącym Rady Miasta. A potem to już szybko się potoczyło.

– Ma Pan wyjątkową okazję towarzyszyć zmianom, które się dokonały między 1989 rokiem a dzisiaj.

– Bezpośredni wpływ na tworzenie rzeczywistości miałem przez ostatnie 10 lat. I to jest ogromna satysfakcja, kiedy osoby oceniające ten okres mówią, że Tomaszów się bardzo zmienił. Czasami oglądam filmy z początku lat 90., które przypominają, jak miasto wyglądało 30 lat temu. Zmiany są ogromne, ale też trzeba podkreślić, że jest to zasługa wszystkich ludzi, którzy przez te 30 lat kierowały miastem. Dzięki nim Tomaszów jest dzisiaj uważany za miasto ładne i zadbane. Oczywiście dostrzegam jeszcze wiele mankamentów i potrzeb. Ale ta ocena jest dla mnie bardzo budująca. To jest również zasługa korzystania ze znacznie większych nakładów na inwestycje. Wykorzystaliśmy te możliwości – są efekty. Mamy rynek i park po rewitalizacji, swój wygląd zmieniło wiele ulic i kamienic, znacznie zmienił się Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz zupełnie nowy „Zielony rynek”, o interesującej bryle architektonicznej nagrodzonej w 2019 roku Kryształową Cegłą.

– Ogromnym atutem Tomaszowa jest jego usytuowanie. Jak wykorzystać fakt, że otoczony jest Roztoczem?

– Tomaszów leży dokładnie w środkowej części Roztocza. Ale też gdybyśmy popatrzyli na położenie Tomaszowa na mapie Polski, to widać, że jest to położenie peryferyjne. To przez wiele lat nie było atutem i z tego powodu byliśmy wielokrotnie pomijani. Dotyczy to zwłaszcza oczekiwanych i tak potrzebnych inwestycji w infrastrukturę. Dopiero od kilku lat czujemy oddech w kwestii większych środków finansowych na uzupełnienie tych wieloletnich opóźnień. Cieszymy się z budowy obwodnicy Tomaszowa Lubelskiego, która przez wiele lat była traktowana jako coś nierealnego. Teraz jest już faktem i myślę, że w całym ciągu drogi S 17 będzie takim potwierdzeniem, że ta peryferyjność już nam nie będzie szkodzić. Obecnie trwają prace planistyczne zmierzające do budowy drogi ekspresowej na całym ciągu Piaski – Hrebenne. To będzie przełom

– Czy mieszkając na Roztoczu, można czuć się uprzywilejowanym?

– To miejsce zdumiewa o każdej porze roku. Zawsze podkreślano, że ten region ma swoje atuty, ale nigdy nie było to wystarczająco eksponowane. Dwa lata temu Międzynarodowy Komitet UNESCO w Paryżu wpisał Roztocze do rejestru rezerwatów biosfery. Dopiero wtedy wiele osób dostrzegło, że jest coś na rzeczy, skoro UNESCO uznało Roztocze za bogate przyrodniczo i geograficznie, i kulturowo. Bo taki jest walor i charakter rezerwatu biosfery – człowiek i przyroda. To spowodowało, że nagle kilka osób w jednym czasie i w jednym miejscu uznało, że to jest właśnie ten moment, kiedy należy przeprowadzić takie działania, które stworzą jeszcze lepsze warunki dla rozwoju. Cieszę się, że w tym gronie znalazł się marszałek województwa Jarosław Stawiarski. Ważną rolę odgrywa wicemarszałek Michał Mulawa, który czuje się bardzo mocno związany z Roztoczem. W tym gronie znalazłem się też i ja. I uznaliśmy, że to jest ten moment, w którym można kilka takich, wcześniej wydawałoby się nie do zrealizowania, przedsięwzięć przeprowadzić.

– Na przykład?

– Na przykład powołać Euroregion Roztocze, czyli stowarzyszenie samorządów, które z racji swojego położenia będą starały się rozwijać Roztocze nie tylko w wymiarze krajowym, ale też po stronie ukraińskiej, co otwiera nowe możliwości finansowe. Pierwszym krokiem było powołanie rezerwatu biosfery Roztocze w 2019 roku. Od tego momentu sprawy potoczyły się tak szybko, że nie przypuszczałem, że za rok będziemy mogli mówić o Euroregionie Roztocze jako o przedsięwzięciu już istniejącym. W maju odbyło się zebranie założycielskie samorządów, które zakończyło się zarejestrowaniem stowarzyszenia. Obecnie Euroregion zrzesza ponad 40 samorządów po polskiej stronie. Tym sposobem jesteśmy najmłodszym euroregionem w Unii Europejskiej. Po stronie ukraińskiej odpowiednik Euroregionu Roztocze powstał w Żółkwi, należy do niego 7 samorządów. Następnym krokiem będzie powołanie transgranicznego stowarzyszenia samorządów Euroregionu Roztocze. Tym samym pojawią się nowe możliwości do realizowania projektów wykorzystujących środki krajowe. W przyszłości w ramach tej działalności chcemy powołać Europejskie Ugrupowanie Współpracy Terytorialnej, którego plany inwestycyjne mogą być finansowane bezpośrednio ze środków Unii Europejskiej. Na bazie tych projektów planujemy m.in. przywrócenie połączenia kolejowego Zamość – Lwów, które zostało zlikwidowane w latach 90. Taka linia mogłaby też prowadzić przez Tomaszów, co otworzyłoby nowy rozdział w historii miasta.

– Nie jest to kolos na glinianych nogach?

– Nie, a co jest ważne, Euroregion już zafunkcjonował w świadomości i został zarejestrowany w tych instytucjach, które w najbliższym czasie będą tworzyły programy rozwojowe. Na przykład władze samorządu wojewódzkiego rozważają wyodrębnienie specjalnych środków finansowych na potrzeby inwestycyjne samorządów z terenu Roztocza. Takie są przynajmniej zapowiedzi. Czy tak będzie? To byłoby coś wyjątkowego i korzystnego. Będziemy zabiegali, aby operatorem był właśnie Euroregion Roztocze. Ministerstwo Funduszy i Rozwoju też już nam zapowiedziało, że wpisze Euroregion Roztocze do tych dokumentów strategicznych, więc to pokazuje, że trafiliśmy w odpowiedni czas. A jeżeli to powiążemy jeszcze z Rezerwatem Biosfery Roztocze, czyli z tymi walorami przyrodniczymi, które bardzo mocno są podkreślane w różnego rodzaju dokumentach strategicznych, to można powiedzieć, że stworzyliśmy narzędzia, które powinny samorządom dać duże szanse na pozyskanie środków, dzięki czemu Roztocze stanie się nie tylko modne, ale też i bardzo dobrze wyposażone w infrastrukturę turystyczną.

– Tomaszów Lubelski znajduje się niejako w pół drogi do Lwowa. Czy w jakiś sposób ten potencjał w tej chwili jest wykorzystywany?

– Zdecydowanie nie. Ale mamy szansę, aby Tomaszów i całe Roztocze z tego przygranicznego położenia skorzystało w większym zakresie. Dwa miesiące temu powstał u nas jedyny w regionie hotel sieciowy Ibis Style. Nagle Tomaszów pojawił się na mapie w wielu krajach jako miejsce, gdzie taki hotel się znajduje. A jeśli jest taki hotel, to świadczy to o randze miasta. Niektórzy wątpili, czy ten hotel ma sens. Tymczasem w ostatnim okresie ma prawie stuprocentowe obłożenie. Z całą pewnością jest wiele problemów, na których rozwiązanie nie mamy wpływu, jak chociażby kwestia granicy i utrudnień, które tam występują. Ale też jako euroregion będziemy starali się w stworzyć, wspólnie z odpowiednimi służbami, rozwiązania, żeby ta granica nie sprawiała takich utrudnień na drodze do Lwowa.

– Pięć powodów, dla których warto przyjechać do Tomaszowa.

– To doskonała baza wypadowa na całe Roztocze, zarówno w kierunku Narola, jak i Suśca, Krasnobrodu czy Zwierzyńca. Blisko jest do Zamościa. A na dalszy wypad warto pojechać do Biłgoraja, Janowa Lubelskiego czy Kraśnika. Tomaszów Lubelski to świetne miejsce do aktywnego wypoczynku. Jako jedyni w Polsce mamy dwa tory wrotkarskie – do jazdy szybkiej i jazdy szosowej. Na terenie Siwej Doliny są trasy dla narciarzy biegowych z infrastrukturą sztucznego naśnieżania. W lecie można uprawiać nordic walking. Od miesiąca możemy się pochwalić najnowocześniejszą krytą pływalnią w regionie. Są trasy rowerowe i ścieżki edukacyjne. Mamy też wysokiej klasy zabytki – drewniany kościół modrzewiowy z początku XVII wieku, cerkiew prawosławną, piękną szkołę muzyczną w budynku dawnej remizy strażackiej. Na rynku jest ławeczka Janusza Petera, lekarza społecznika i regionalisty. Podobny każdy, kto na niej usiądzie, może czuć się wyleczony z różnych schorzeń. Mamy też kapsułę czasu, którą zamontowaliśmy w rocznicę Chrztu Polski, a którą otworzymy w 2066 roku. Warto obrócić się na niej. Wydłuża życie! Zawsze we wrześniu organizujemy rekonstrukcję bitwy pod Tomaszowem Lubelskim, która miała miejsce w 1939 roku. Jest to największa rekonstrukcja dotycząca kampanii wrześniowej. No i wyszło więcej niż pięć powodów.

– A smaki Roztocza? Co Pana ujęło w kuchni tego regionu? Ma Pan jakieś swoje ulubione potrawy?

– Na pewno ujęła mnie różnorodność. Gdy porównuję bogactwo kuchni kurpiowskiej – bo ja jestem z urodzenia kurpiem białym – to kuchnia roztoczańska jest znacznie bogatsza niż kuchnia kurpiowska. Ale to jest też kwestia umiejętności kulinarnych mojej żony i teściowej – obydwie świetnie gotują. A ulubione dania? Od zawsze jestem wierny ruskim pierogom, ale lubię też bardzo małe pierożki drożdżowe z kaszą gryczaną i białym serem, które robi się w Tomaszowie. Mają wyjątkowy smak. Polubiłem bardzo smak zacierki na mleku z kluskami i ziemniakami.

– Tomaszów XXI wieku?

– Bez dwóch zdań to nowoczesne miasto z nowoczesnymi technologiami w zakresie przemysłu. Naszymi flagowymi przedsiębiorstwami są dwie prywatne firmy RST „Roztocze” i WSK. Pierwszy zakład jest największym producentem zamków przemysłowych w Europie, a drugi produkuje części do silników samolotów. Są też tutaj produkowane części do niemieckich autobusów elektrycznych. Staramy się wspomagać przedsiębiorców poprzez tworzenie warunków do lepszego funkcjonowania, stąd staramy się uzbrajać zakłady w niezbędną infrastrukturę, kanalizację, drogi. Wkrótce otworzymy drogą dojazdową właśnie do RST „Roztocze”. Dzięki umiejętnemu zarządzaniu właścicielskiemu zakład się rozwija z korzyścią dla Tomaszowa. Więc jeśli mogę jakoś wspomóc, to pomagam.

– Co jeszcze powoduje, że w Tomaszowie Lubelskim można mieć dobrą, spokojną egzystencję?

– Ważna jest porządna baza sportowa, dzięki której młodzi ludzie mogą sprawdzić się w swojej aktywności. Klub sportowy TKS Tomasovia szkoli 180 chłopców, którzy trenują głównie piłkę nożną. Mamy bardzo liczne środowisko narciarzy biegowych z najlepszym ośrodkiem szkoleniowym w Polsce. Potwierdza to prymat od 10 lat w ogólnopolskiej klasyfikacji. Mamy zespół folklorystyczny „Roztocze”, który w tym roku obchodzi swoje 40-lecie, a na zajęcia uczęszcza też prawie 200 dzieciaków. Jest też klub karate – około 100 karateków. W planach mamy budowę dla nich akademii karate. Ale mamy też dużo form aktywności dla seniorów. Staramy się mieć ofertę dla każdej grupy wiekowej i środowiskowej.

– Jak smakuje satysfakcja z bycia burmistrzem Tomaszowa Lubelskiego?

– Raczej słodko, choć zdarza się, że i gorzko. Kiedy zostałem burmistrzem w roku 2010, chciałem realizować trzy inwestycje: krytą pływalnię, obwodnicę i zakład zagospodarowania odpadów. Pierwsza została zrealizowana. Nie ukrywam, że to było spełnienie też i moich marzeń. To obiekt, na który Tomaszów czekał od kilku dekad. W latach 90. w okolicy tylko Biłgoraj miał krytą pływalnię. Z kolei budowa obwodnicy jest już finalizowana. Zabiegałem o jej budowę, wiedząc, że to również element utrudniający rozwój miasta, zwłaszcza centrum. Wielu moich znajomych nawet przestrzegało mnie, że traktuję to zbyt osobiście. Przestrzegało mnie, że mogę ponieść konsekwencje polityczne. Dzisiaj „ojców sukcesu” jest wielu. Natomiast koncepcja zakładu zagospodarowania odpadów niestety upadła w sądzie administracyjnym, który uchylił decyzje środowiskowe i pozwolenie na budowę. Trudno było mi się z tym pogodzić. Mam nadzieję, że jeszcze wrócimy do tego tematu. To nadal jest ważny problem do rozwiązania. Oczywiście ze znacznie nowocześniejszą technologią przetwarzania odpadów. Obejmując w 2010 roku funkcję burmistrza, przyjąłem, że moją rolą będzie poprawa wizerunku najważniejszych obszarów miasta, w których ludzie najczęściej przebywają: rynku i parku. W roku 2015 udało mi się te dwa obszary dzięki działaniom rewitalizacyjnym poprawić. Cieszy widok odpoczywających w parku matek z dziećmi, seniorów i przyjezdnych. Znacznie poprawiliśmy wygląd rynku, chociaż nadal przeciętego drogami. Dobrze, że udało się uruchomić miejski monitoring. Mamy w mieście już ponad 50 kamer, dzięki czemu Tomaszów jest miastem bezpiecznym.

– Jeździ Pan jeszcze rowerem?

– Nadal bardzo to lubię. I to nie tylko wiosną.

Wojciech Żukowski, rocznik 1964. Z wykształcenia historyk po KUL. Samorządowiec, były wojewoda, poseł i kurator oświaty. W 2020 został prezesem zarządu nowo utworzonego Stowarzyszenia Samorządów Euroregion Roztocze. Lubi aktywny wypoczynek i książki historyczne. Typ domatora, chętnie pomaga żonie w kuchni, sam prasuje swoje koszule. Wielbiciel ruskich pierogów.

Zostaw komentarz