fbpx

Jazz i Wino: Jazz

23 grudnia 2015
Komentarze wyłączone
1 273 Wyświetleń

Jazz - Nahorny TRIONadzieja zawsze pomaga człowiekowi w różnych sytuacjach życiowych. Nadzieja na lepsze jutro, powrót do zdrowia, wygraną, miłość. Nadchodzące święta to szczególny czas nadziei i oczekiwanie nowego. Z kolei Hope to tytuł płyty tria Włodzimierza Nahornego. Wyjątkowa kompilacja siedmiu utworów powstałych z okazji różnych wydarzeń odbywających się na muzycznych scenach krajowych. Autor określa materiał na płycie jako programowy, są tu formy proste (ludowe), bardziej rozbudowane i te, które interesują artystę najbardziej, pełne wyrażanych emocji. Włodzimierz Nahorny to muzyk wybitny, wręcz genialny. Subtelny, wyrafinowany i otwarty na różne gatunki muzyki, poszukujący, bo i jego peregrynacje muzyczne wybiegają daleko poza jazz. Zainteresowanie się twórczością Chopina, Szymanowskiego i Maciejewskiego (autora słynnego requiem, którego partytura ważyła 25 kg) zaowocowało wariacjami na temat ich utworów, które nabrały nowego wyrazu i pokazały wielką wyobraźnię i talent mistrza. Te płyty były inspiracją dla innych wykonawców, by zmierzyć się z materią klasyczną w konwencji jazzowej. Nahorny stworzył własny rozpoznawalny świat melodyczny, co udaje się tylko nielicznym muzykom. Towarzyszą mistrzowi muzycy, którzy uchodzą za jedną z najlepszych polskich sekcji rytmicznych. Mariusz Bogdanowicz (kontrabas) i Piotr Biskupski (perkusja) to wyjątkowo sprawni i precyzyjni, o wielkiej wyobraźni i wrażliwości artyści. Sami inicjują własne interesujące projekty, a w trio Włodzimierza Nahornego przepięknie tworzą „background” dla mistrza. Okładka o minimalistycznym wzornictwie, wewnątrz wypełniona jest krótkimi notkami na temat poszczególnych utworów oraz zdjęciami muzyków. Fotografie w jesiennym klimacie Piotra Gruchały doskonale komponują się z oszczędną formą wydawnictwa. Nie będę opisywał poszczególnych utworów, bo myślę, że przy ich słuchaniu notki autorstwa Włodzimierza Nahornego lepiej przedstawią ideę powstania każdej kompozycji. Zachęcam do przesłuchania tej płyty, bo konfrontacja muzyki i wyobraźni jest naprawdę ekscytująca. Czujemy w utworze podniosłość, wręcz patetyczność kompozycji, w innym lirykę melodii żydowskich, a w kolejnym wręcz dynamikę rockową. Dla mniej wtajemniczonych przypominam, że Włodzimierz Nahorny współtworzył brzmienie zespołu Breakout na przełomie lat 60. i 70. Technika pianistyczna Nahornego łączy świat stylistyki jazzowej z klasyczną. Sięgam pamięcią lata wstecz. Podczas koncertu tria Włodzimierza Nahornego w Jazz Pizza w Lublinie w sali głównej tłum fanów wsłuchiwał się w płynące dźwięki, przerywane głośnymi rozmowami z baru. Mistrz w przerwie między utworami wychylił się zza fortepianu i powiedział do „dżazfanów” z baru spokojnym, miłym głosem: – Panowie,litości, ciszejproszę. Po koncercie przyszli przeprosić mistrza za hałasowanie i poprosili o autografy na zakupionych płytach.

Jeżeli nie macie Państwo płyty tria Włodzimierza Nahornego „Hope”, to szczerze polecam, doskonały świąteczny prezent. Przy choince, w blasku światełek, w wygodnym fotelu lub na kanapie i małe co nieco od mojego sąsiada ze strony obok. Nadzieja na udany wieczór, wręcz pewność.

Przy okazji pozwalam sobie zarekomendować również dwa doskonałe wydawnictwa celem ukontentowania najbliższych zacnym prezentem bożonarodzeniowym. Marek Napiórkowski i Artur Lisicki, płyta „ Celuloid” to fantastyczna muzyczna podróż z doskonałymi gitarzystami po niezwykłej urody polskich przebojach filmowych. Naprawdę warto. Wirtuozeria i oryginalność tych gitarzystów robi wrażenie, a wykonywane utwory dostarczają dodatkowych, innych od dotychczasowych, wrażeń. Druga płyta to także duet, Matt Dusk & Margaret, ale jakże odmienny. Płyta pod tytułem „Just The Two of Us”, w edycji tak błyszcząco-różowej, że nie wymaga pakowania. Jazzowe standardy w subtelnej, swingowej aranżacji wprawią nas w doskonały nastrój, znamy je, lubimy, a jak nie lubimy, to polubimy. Ten sympatyczny Kanadyjczyk (a są niesympatyczni Kanadyjczycy?) z naszą polską Margaret – i całkiem fajnie im to wychodzi. Dobrze się słucha i miło można popląsać przy takich rytmach. Będziecie Państwo zadowoleni.

Wojciech A. Mościbrodzki

Komenatrze zostały zablokowane