fbpx

Muzyczna mapa Polski

19 sierpnia 2014
Komentarze wyłączone
961 Wyświetleń

_MG_6647 (2)Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla tvp.info cieszył się, że „Przystanek Woodstock pokazuje tu Polskę ładną i kolorową”. Nie wchodząc jednak w polemikę pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami tego festiwalu, warto dostrzec, że nasz kraj nie tylko w tym miejscu nabiera szczególnych barw i rumieńców. Różne regiony to różne emulsje, niekoniecznie też z domieszką błota i kurzu. Kwestia poziomu rodzimych festiwali muzycznych wydaje się być dla nas coraz bardziej rozstrzygnięta. Bo przecież kiedy jeszcze przed kilkoma laty zastanawialiśmy się, dlaczego czołowi artyści omijają nasze sceny z daleka, tak teraz mało kiedy narzekamy na producentów i inicjatywy polskich agencji koncertowych.Jeszcze jakiś czas temu dziennikarka „Time” w artykule pt. „From Poland to Portland” wyróżniła katowicki OFF Festiwal jako jeden z czternastu muzycznych punktów na świecie. Autorka zauważyła, że problem może sprawić wymowa nazw polskich wykonawców. Jest jednak pewien haczyk – tych z zagranicy jest u nas coraz więcej.

Na południu alternatywnie

Podróż rozpoczynamy od Krakowa, gdzie miejscowy Unsound Festiwal może pochwalić się 10-tysięczną publicznością. Sprzedaż karnetów rozpoczęła się ostatnio w czwartek i tegoż dnia też zakończyła. Fani z całego świata wykupili karnety w niemalże trzy godziny. Unsound dociera do wszystkich możliwych przestrzeni, dlatego też koncerty odbywają się m.in. w nieczynnym hotelu, synagodze, kościele czy muzeum. Jeżeli nie macie zamiaru tak łatwo uciec z Krakowa, załatwcie sobie lokum pod koniec września. To właśnie wtedy rusza Festiwal Muzyki Filmowej, na którym gości w tym roku m.in. Lisa Gerrard („Gladiator”) czy Gustavo Santaolalla. Ważna informacja dla fanów Live Festival – rok 2014 był czasem zmian, festiwal ma nowego partnera i powróci do miasta Kraka już w 2015!

A teraz kciukiem po mapie na północny zachód, w kierunku (podobno) najlepszego polskiego festiwalu muzycznego. Niecodziennie na imprezie występuje dyrektor artystyczny… imprezy. Od 1 do 3 sierpnia katowicki OFF wita największe alternatywne tuzy. Jeżeli przyjęliście tegoroczne zaproszenie Artura Rojka, nauczcie się na pamięć utworu „Ain’t So Simple” z repertuaru Protomartyr’a, który stał się oficjalnym hymnem imprezy. Godzinę jazdy z Katowic zajmie ci podróż do Częstochowy. Tam też co roku odbywa się Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sakralnej „Gaude Mater”, który jest największym w Polce wydarzeniem promującym muzykę religijną, ze szczególnym nakierowaniem na dialog kultur i różnych wyzwań. Wpadnij też na częstochowską Frytkę OFF – który promuje kulturę niezależną i alternatywną. To dwudniowe wydarzenie jest doskonałym miejscem dla prezentacji projektów z pogranicza m.in. teatru, muzyki i plastyki.

Muzyczna Polska A?

Co proponuje nam Stolica Kultury 2016? Niewątpliwie Wrocław może poszczycić się Jazzem nad Odrą, który gościł czołowych artystów z całego świata, oraz Międzynarodowym Festiwalem Wratislavia Cantans, jednym z najważniejszych wydarzeń w Europie. Wratislavia Cantans „gra” stale od 1966 roku i zaprasza wszystkich fanów muzyki klasycznej. Tylko on jeden każdego roku przyciąga ponad trzydzieści tysięcy osób przy radioodbiornikach nastawionych na Program Drugi Polskiego Radia. Jak mawiał Piotr Matwiejczuk – „Wratislavia to wielotomowy leksykon muzyczny”; wydarzenie co roku zachwyca różnorodnością, czaruje i ociera się o perfekcję. Miłośnicy nie tylko muzyki, ale teatru i filmu powinni się pojawić także na Avant Art Festival, który stał się częścią ISCM World Music Days, festiwalu muzyki współczesnej. AAF to świetny grunt dla sztuki niezależnej i dla tych, którzy poszukują w muzyce wyższych wartości. Dużo projektów nowatorskich, wysoki poziom, a w tym zupełny brak umiaru. Świetnie gra się także na Pomorzu, a w szczególności w Trójmieście, do samej zaś Gdyni tłumy ściągają już z początkiem wakacji. W plecaku śpiwór, w ręku namiot i można tłumnie przybywać na Open’er Festival. Podobno zbiera on jedną z najgłośniejszych publiczności na świecie, wybacza artystom długie spóźnienia, pije się tam hektolitry piwa, jednocześnie wydając multum pieniędzy. Z Open’era cieszą się też taksówkarze, rzecznik miasta i okoliczni mieszkańcy, którzy oferują przyjezdnym noclegi w promieniu 10 kilometrów. Gdynia ma także swój Globaltica Festival, który łączy muzykę z trzech kontynentów. Tam spotka nas muzyczna podróż z zespołami ze Sierra Leone, którą tworzą uchodźcy, bułgarskie bębny i dudy czy nowoczesne, saharyjskie dźwięki pasterzy. Fanów zespołu Portishead zapraszamy także na Soundspace – scenę muzyczną ArtLoop Festival w Sopocie, która powstała, aby wszyscy miłośnicy muzyki alternatywnej mogli znaleźć coś specjalnie dla siebie. Jeżeli odwiedzisz Sopot, czekają na ciebie także warsztaty i przegląd współczesnego kina artystycznego.

To, jak pędzi stolica, ukazuje fakt, że na pierwszej edycji Orange Warsaw na placu Defilad zebrało się 35 tysięcy widzów. Aktualnie organizatorzy mogą liczyć na 110 tysięcy gości. Ten warszawski festiwal pokonywał już największe przeszkody, począwszy od odwołania lotu zespołom po zawiadomienia na policję od mieszkańców Stadionu Narodowego. Tegoroczna edycja rozpoczęła się w piątek trzynastego i tak też z powodu silnego wiatru zawaliło się rusztowanie, a trzy występy zostały odwołane. Dla stolicy to jednak żaden problem. Lokalni mogą też liczyć na Koncerty Chopinowskie, festiwale chóralne, plenerowy Jazz na Starówce, turnieje muzyczne w dziedzinie Freestyle Rap (WBW – Wielka Bitwa Warszawska), Festiwal Folkowy Polskiego Radia „Nowa Tradycja” albo światowej rangi Warsaw Summer Jazz Days. Jeżeli jednak znudziła ci się „warszawka”, to obierz kierunek – plaża w Płocku! Każdy fan muzyki elektronicznej powinien być zachwycony festiwalem Audioriver. Tam czeka na was czterdzieści nieprzerwanych godzin muzyki. W ciągu 8 lat koncerty zgromadziły już ponad 150 tysięcy fanów z Polski i Europy, ostatnia 22 tysiące osób.

Wschodni kompleks

Wysokiej rangi imprezy muzyczne we wschodniej Polsce to rzadkość. Rzeszowska Carpathia nie gra jak za dawnych czasów, choć nadal promuje wielu młodych artystów. Kompleksy tej części kraju z pewnością leczy Original Source Up To Date, białostocki festiwal, któremu z roku na rok przybywa publiczności. Co w line-up’ie? Dużo rapu, DJ-ów, imprezy w operze i filharmonii, oprawy wizualne, na czterech scenach ponad 50 artystów! W Białymstoku może być też kameralnie, ale jak mówią organizatorzy: „Hasło, które towarzyszy nam od początku, >>Blisko ludzi, blisko muzyki<< – rzeczywiście odnosiło się do atmosfery miejsca i festiwalu”. Fanów muzyki songwriterskiej, folkowej zapraszamy już za rok, właśnie na czerwcowy Halfway. Co w Lublinie? Chlubą dla miasta powinien stać się Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej KODY, zapoczątkowany w 2009 roku. Istota w tym, że na parę dni przyjeżdżają do nas wielkie gwiazdy, które podczas muzycznych seansów, oprócz dźwięków, przywożą nam dużo „świata”, realiów, a co ważne estetyki, byśmy mogli przenosić tę magię na lokalny grunt.Jeżeli z kolei uwielbiasz żywiołowe koncerty, niekończące się imprezy, masz ochotę na „petardę” i nie lubisz „zamulać” – odwiedź Kazimierz Dolny na Kazimiernikejszyn – „festiwal bez spinki”. W tym roku na scenie w Kazimierzu Dolnym zagrali m.in. Łąki Łan, Voo Voo i Trebunie Tutki, Lao Che, Gooral, Mitch&Mitch czy Ifi Ude. Kazimiernikejszyn to festiwal, na którym dodatkowo „powalczysz na kolory”, stale będziesz omijać wolontariuszy Greenpeace’u, którzy będą namawiać cię do odnawialnych źródeł energii, obejrzysz występy teatrów, porejsujesz łodzią pychową z wizytami na wyspach, a na strefie „bez zasięgu” – tylko ty, Wisła, ptaki, pomost i pole namiotowe. Dużo wąwozów, hamaków, leżaków, rajdy rowerowe i muzyczne kontrasty! Jednakże warto wspomnieć, że Kazimiernikejszyn to nie pierwsze muzyczne wydarzenie w okolicy. W dniach 15–16 lipca 1995 roku śp. Mirosław Olszówka z udziałem Voo Voo i Jarosława Koziary zorganizował pamiętny koncert w kamieniołomach w Kazimierzu zatytułowany „Voo Voo i Przyjaciele”. Na wydarzenie przybyło 10 tysięcy osób, a na scenie pojawiły się również Świetliki, John Porter czy Homo Twist. Mirosław Olszówka był także pomysłodawcą festiwalu muzyki i sztuki Inne Brzmienia w Lublinie, które ruszyły w 2008 roku. Festiwal od samego początku miał prezentować najciekawsze zjawiska muzyczne, bez jakichkolwiek granic gatunkowych. I choć Mirka nie ma już dzisiaj z nami – wizja, oryginalność i jakość pozostały. Do dziś to jeden z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń w południowo-wschodniej Polsce.

Miejmy świadomość, że organizacja największych imprez w kraju wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi i pozyskaniem strategicznych sponsorów. Istotny problem, na który trzeba zwrócić uwagę, to stale rosnące ceny biletów oraz wzajemna wymiana programem i artystami pomiędzy organizatorami. Pomimo tego – najwierniejsi fani pojawią się zawsze, tylko my – ze wschodnich terenów – będziemy czasem musieli zrobić parę kilometrów dalej, aniżeli wsiąść w miejską komunikację.

Tekst Mateusz Grzeszczuk

Foto Małgorzata Lewandowska

Komenatrze zostały zablokowane