fbpx

Najpierw pogadajmy o winie

8 października 2021
113 Wyświetleń

Cały problem polega na złapaniu równowagi. Jestem przekonany, że prawda istnieje i jest poznawalna – zarówno ta prawda przez duże „P”, ta o tym, po co i dokąd to wszystko, prawda przez nieco mniejsze „p” o sensie więzi, które tworzymy, i prawda przez zupełnie małe „p”, czyli o tym, jak uczynić życie przyjemnym. Jeśli nie ma prawdy, jeśli nie ma odpowiedzi na pytanie „jak jest i jak powinno być”, to wszystko, co powiemy o którymkolwiek z wymiarów naszego istnienia, jest tylko bełkotem, zabawą, grą, chwilami śmieszną, ale ostatecznie beznadziejną.

Moje przekonanie o istnieniu prawdy przez wszystkie wielkości „P” jest niezachwiane, rodzi jednak niebezpieczeństwo dogmatyzmu i absolutyzacji własnego mniemania. Rzecz polega na tym, że poznanie z natury swojej jest „moje” i nie wolno mi o tym zapominać. Wino jest jedną z najskuteczniejszych odtrutek dla przemądrzałych, gubiących inne perspektywy. Dla mnie.

Jestem na świeżo po kilku dość dużych degustacjach, takich w towarzystwie nieco nadętych profesjonalistów. Karty degustacyjne, idealne temperatury, fachowe słownictwo, spluwaczki, nikt nie chce wyjść na idiotę, powiedzieć za dużo, wykazać się niekompetencją. Kompendium wiedzy o winie to trochę encyklopedia, trochę książka telefoniczna, więc głupotę łatwo palnąć.

A jednak nawet ci najbardziej ostrożni, wycofani i stremowani czują to, co czują, i w ferworze rozmowy dają świadectwo swoim wrażeniom. A tu: różnorodność, zaskakujące zwroty akcji, nowe przestrzenie, skojarzenia, o których trudno byłoby nawet pomyśleć. Jednocześnie wszystko znajdujące jakoś wspólny mianownik, bo to nie jest bełkot, to nie tak, że każdy gada swoje, bez ładu, składu i kontaktu z tym, co w kieliszku. Tworzy to złożony, ale niepozbawiony sensu obraz. Oto okazuje się, że zderzenie wielu perspektyw nie oddala nas od prawdy, ale do niej przybliża. Nie staje się punktem zapalnym, ale buduje nową zgodę. Niczego nie odbiera, ale czyni bogatszym. Jest tylko jeden warunek – trzeba lubić słuchać innych ludzi i nie bać się do ludzi mówić. Trzeba mówić prosto i nie udawać kogoś, kim się nie jest. Dialog nie jest wtedy nakładaniem się narracji, jest wspólnym odkrywaniem i polifonicznym pięknem. Z winem jest zapewne łatwiej, bo to materia lekka, nie jest gardłowa, niewiele od niej zależy. A jednak — mechanizm jest ten sam.

Pamiętają Państwo piosenkę autorstwa Wojciecha Żółtego z albumu „Pomarańcza”? Nuciła ją kiedyś cała Polska.

Kiedy z serca płyną słowa
Uderzają z wielką mocą
Krążą blisko wśród nas ot tak
Dając chętnym szczere złoto

I dlatego lubię mówić z Tobą
I dlatego lubię mówić z Tobą

Każdy myśli to co myśli
Myśli sobie moja głowa
Może w końcu mi się uda
Wypowiedzieć proste słowa

I dlatego lubię mówić z Tobą
I dlatego lubię mówić z Tobą 

Z którejkolwiek strony byśmy nie przychodzili, nie możemy przestać rozmawiać. Nawet jeśli na początek będzie to rozmowa o niczym istotnym. Choćby o winie.

tekst Łukasz Kubiak

foto Nadin Mario/ Unsplash

 

 

Zostaw komentarz