fbpx

O sensie smaku chleba zwyczajnego

18 grudnia 2020
766 Wyświetleń

Są takie miejsca zwykłe niezwykłe. I specjalni ludzie, ponieważ to oni je tworzą. A wszystko spowite smakiem i zapachem chleba, który przywodzi na myśl wspomnienia z dawnych lat, ale i który tworzy wyjątkowość tego miejsca – tu i teraz.

Rok 1962 był przełomowy w historii świata. NASA wystrzeliła sondę księżycową Ranger 3, ukończono drążenie tunelu pod Mont Blanc, Jamajka ogłosiła niepodległość, a The Beatles nagrali swój pierwszy przebój – „Love me do”. W tym samym czasie w Kraczewicach Prywatnych Remigiusz Zubrzycki otworzył piekarnię i stworzył kwas chlebowy, który żyje w wypiekanym pieczywie do dziś. I chociaż na początku lat 60. ludzkość fascynowały wystrzeliwane na orbitę okołoziemską sondy, to dla wielu zwykłych ludzi, zarówno wówczas, jak i współcześnie, największym kosmosem był i jest nadal dobry chleb.

Żywot chleba

Jakość chleba, którego historię budują wspomnienia prostych smaków z różnych okresów życia, cenią przede wszystkim Seniorzy. Dlatego powrót do smaku i zapachu chleba jest tak ważny. – Boję się środków chemicznych, więc dokładnie czytam etykiety. Tutaj mam zaufanie, od początku kupuję to samo pieczywo. Jest smaczne i zawsze dobrze się po nim czuję – podkreśla pani Elżbieta z Lublina.

Drzwi od pieca

Piekarnię po śmierci Remigiusza Zubrzyckiego w 1983 r. przejął jego syn, Tadeusz. Można powiedzieć, że od dziecka wychowywał się w tym szczególnym miejscu. Po skończonych studiach na Politechnice Świętokrzyskiej zapach chleba tak bardzo za nim chodził, że musiał wrócić do rodzinnej piekarni. – Lata 60. to dla sporej grupy dzisiejszych Seniorów szerokie spodnie, długie włosy, Rolling Stones, The Beatles. Lata młodości to również smak chleba. Ten, który znałem z domu rodzinnego, wypiekany był w nielicznych piekarniach rzemieślniczych, które przetrwały napór jedynie słusznej idei – wspomina Tadeusz Zubrzycki. A kiedy wspomina, zawsze pierwsza myśl to chleb ogromny, nawet jak na ówczesne czasy, dwukilogramowy, zwany Chlebem Zwykłym, nieustająco od lat o niepowtarzalnym smaku i aromacie.

Piekarnia w Kraczewicach rozpoczęła pracę w 1962 roku. W ścianie budynku są zainstalowane charakterystyczne drzwiczki od pierwszego starego ceramicznego pieca. Podczas remontu i modernizacji firmy Tadeusz Zubrzycki na pamiątkę wmurował je przy wejściu do budynku. Są charakterystyczne i „historyczne”. To przez nie kilkadziesiąt lat wcześniej wyjęto pierwsze chleby z pierwszego wypieku. Te drzwi były tak samo ważne dla Remigiusza – ojca, jak i Tadeusza – syna jako symbol, kontynuacja i trwanie.

Z chlebem w świat

Dobry chleb to pełny kwas, mąka z okolicy, czysta woda i sól z pewnego źródła. Zdaniem specjalistów od żywienia najzdrowsze jest to, co rośnie w odległości 70 km od miejsca, w którym żyjemy. Dzięki temu produkty, które spożywamy, są zgodne z florą bakteryjną naszych organizmów, a ich konsumpcja nie prowadzi do dyskomfortu przewodu pokarmowego, niezależnie od wieku. Dla osób starszych i dbających o zdrowie wskazane jest pieczywo żytnie, które ma niski indeks glikemiczny, dużą zawartość witaminy B i które ogranicza cholesterol. – Dużo jeżdżę służbowo po Europie. W Niemczech mam przyjaciół, którzy zawsze proszą o trzy rzeczy – masło, biały ser i chleb – mówi pan Dzierżysław.

W siatce ma cebularza, drożdżówki z rodzynkami i Chleb Zwykły. Nie kryje, że chleb po prostu lubi i długo szukał w Lublinie odpowiedniego smaku. Nie patrząc na swój wiek, pieczywo zjada w takiej ilości, na jaką ma ochotę. Wyznaje, że cierpi, kiedy długo jest poza Polską i jest odcięty od swojego ulubionego pieczywa, chyba że w świat wyjeżdża odpowiednio doposażony. Jak twierdzi – polski chleb jest najlepszy. Z kolei pani Elżbieta jest zwolenniczką chleba gryczanego. – Jem najwyżej dwie kromki dziennie, ale chleb z piekarni Zubrzyckich może leżeć w lodówce nawet tydzień, nie tracąc swoich walorów smakowych.

Piękno tego, co zwyczajne

U zbiegu ulic Uniwersyteckiej i ks. Idziego Radziszewskiego w Lublinie przez oszklone drzwi widać sylwetki za ladą, na której ustawiono tace z wypiekami – drożdżowe pierogi z kapustą, okrągłe tartinki z twarogową masą, różnej wielkości cebularze i różne rodzaje chleba. – Do takiego miejsca przychodzi się jak do domu – mówi pan Janusz, który zagląda tu zawsze, jak tylko skończy się w domu zapas chleba. I tak od dwóch dekad, regularnie co kilka dni.

Można tu kupić kilkanaście rodzajów pieczywa. Chleb Zwykły wyróżnia się okrągłym kształtem i odpowiednio dużą wagą. Tak jak było przed wojną, kiedy kultura spożywania chleba była inna – przy stole zasiadała zazwyczaj kilkudzietna, często wielopokoleniowa rodzina. Dziś pieczywo kupuje się inaczej, bochenki mają mniejszą objętość, ale też są bardziej urozmaicone. – Ja najbardziej lubię chleb orkiszowy, moja żona – żytni chleb szefa – zaznacza pan Janusz. – Ale to, co niezwykłe w tym miejscu, to atmosfera. Wchodzę do środka, a pani Ania od razu sięga po mój ulubiony chleb. Wszyscy się tu znamy. Kiedy mówimy sobie dzień dobry, to znaczy to coś więcej niż zwykłe powitanie. Nie dziwi, że już w południe trudno o pełny asortyment. Wśród klienteli przeważają emeryci, osoby starsze, studenci i uczniowie. Ci pierwsi bardzo sobie cenią różne gatunki pieczywa, ci drudzy kanapki i drożdżówki. Niektórzy specjalnie przybywają tu z innych dzielnic Lublina. Pani Elżbieta przychodzi spacerem z ulicy Narutowicza, pomimo że naprzeciwko domu, w którym mieszka, znajdują się delikatesy z bogatą ofertą chleba i bułek.

O istocie zwykłego niezwykłego chleba

Lublin jest wyjątkowym miastem, również ze względu na dbanie o Seniorów. Tadeusz Zubrzycki rozumie ich wymagania dotyczące tego, co należy jeść i na co ma się ochotę. Czas przedświąteczny to szczególne chwile, kiedy o bliskości stanowią wspólnie celebrowane posiłki. – Zwykli ludzie są jak zwykły chleb – NIEZWYKLI. To właśnie dla nich od 58 lat w środku nocy wypiekamy świeży, pachnący i zdrowy chleb. To ciężka i trudna praca, ale nie wyobrażamy sobie większej satysfakcji od tej, gdy słyszymy, że nasze pieczywo smakuje. Dlatego z ogromną radością dzielimy się z Wami naszym chlebem, wyrabianym od lat w ten sam sposób – podkreśla Tadeusz Zubrzycki.

Chociaż od wystrzelania przez Amerykanów sondy na Księżyc mija prawie 60 lat, a członkowie The Beatles stali się w międzyczasie panami w zacnym wieku, jedno można powiedzieć – podbój kosmosu i przeboje złotej czwórki z Liverpoolu są tak samo ciągle aktualne, jak chleb z rodzinnej piekarni Zubrzyckich.

Tekst Emilia Ziółkowska, Marta Mazurek

Foto Dorota Grajewska

Zostaw komentarz