fbpx

Rzemieślnicze wierszyki i bajeczki

19 stycznia 2023
111 Wyświetleń

Czy to bajka, czy nie bajka – odpowiedzcie sobie sami,

Lecz na pewno wy nie wiecie, jak to jest z rzemieślnikami.

Jak to z tym rzemiosłem było, skąd się wzięło, co to?

Przeczytajcie tę bajeczkę, a już będzie prosto.

Kiedyś, kiedyś, dawno temu, lat już może z tysiąc,

Może nawet jeszcze więcej, mogę wam tu przysiąc,

Znalazł człowiek kamień mały, co go mieścił w dłoni.

Siadł pod drzewem zamyślony, co tu z tym kamieniem zrobić

fragment “Bajki o rzemiośle” Magdaleny Zabłockiej

Z Magdaleną Zabłocką, Dyrektor ds. programowych Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Lublinie, rozmawiał Piotr Nowacki, foto Marcin Pietrusza.

Co skłoniło Cię do napisania akurat wierszyków i bajeczek na temat rzemiosła?

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że rzemiosło to nie tylko pewna struktura, środowisko, czyli cechy, izby rzemieślnicze, później Związek Rzemiosła Polskiego, która w Polsce uczestniczy w rozwoju historycznym, gospodarczym i kulturowym już od prawie tysiąca lat. Starszy pod względem strukturalnym jest tylko Kościół katolicki. Rzemiosło wytworzyło też swoistą kulturę, będącą trwałym elementem dziedzictwa narodowego. Książka „Rzemieślnicze wierszyki i bajeczki” powstała po to, żeby małym jeszcze osobom, czyli dzieciom z przedszkoli czy też z pierwszych klas szkoły podstawowej, przybliżyć chociaż trochę wspaniałe zasoby naszego środowiska. Chciałam, aby zrozumieli, że rzemiosło jest cały czas obecne w naszym życiu, ponieważ jest to nie tylko cała wielobarwna panorama zawodów rzemieślniczych, ale i obrzędy czy związki frazeologiczne, jakie mimowolnie używamy na co dzień, w ogóle nie zdając sobie sprawy z tego, gdzie tkwi ich źródło. Kształtowanie postaw, rozumienie zasad i rozwijanie zainteresowań zaczyna się właśnie na etapie przedszkola. Dlaczego więc nie pokazywać małemu człowiekowi, że istnieją inne zawody niż vloger albo influencer? Można zostać krawcem, piekarzem, wizażystką albo mechanikiem i czerpać z tego autentyczną radość, a przy okazji – co jest w dobie konsumpcjonizmu bardzo ważne – czuć się częścią wspólnoty, tworzyć relacje pomiędzy członkami wspólnoty, czyli więzi.

Influencer czy vloger to teraz bez wątpienia są najbardziej ciekawe zajęcia.

Najbardziej ciekawe, ponieważ młodzi ludzie myślą, że pieniądze takim osobom zawsze łatwo przychodzą, ale w którymś momencie rynek się wyczerpie, poza tym – krótkie są te dni chwały owych influencerów, dokonania żadne, ulotne i puste. Wydaje mi się, że taka koniunktura jeszcze jakiś czas się utrzyma, na razie jesteśmy zachłyśnięci nowościami. Tyle że nie będzie to trwało tak długo, jak uważają celebryci. W tej branży czas szybko płynie, jeden fałszywy krok i pstryk! Nie ma cię. Będą nowe rozwiązania cyfrowe i nowe zabawki. Natomiast zawody rzemieślnicze będą potrzebne zawsze. Owszem, część z nich przestanie funkcjonować, tak już przecież bywało, bo kto dziś pamięta, czym zajmowali się wackarze albo cyrulicy? Ale rzemiosło przetrwa, dostosuje się do panujących mód i wymogów, powstaną nowe zawody. Zawody w książeczce chciałam pokazać poprzez zabawę – z jednej strony jest to forma bajeczek i wierszyków, a z drugiej strony jest tam przemycona historia samego Lublina. Jeśli ktoś zna historię miasta, to odnajdzie korelacje pomiędzy bajkami a przeszłością Lublina. Zaznaczam, że puściłam wodze fantazji i adaptowałam legendy i historię na potrzeby stworzenia pewnego tła, w jakim owe opowieści są osadzone. Przede wszystkim jednak to opisanie fachów, konkretnych, jak fryzjer czy cukiernik, ale i konkretnych osób, które dla mnie, bo jestem z tymi osobami związana emocjonalnie, są bliskie.

To ciekawy pomysł docierać do jak najmłodszych, bo bez wątpienia to jest budowanie od podstaw możliwości wykorzystania potencjału w następnych latach.

To jest jedyny sposób. Jest to udowodnione naukowo, że doradztwo zawodowe powinno istnieć w świadomości człowieka już na poziomie przedszkolnym. Dobry doradca wychwytuje, w jakim kierunku będą kształtowały się zdolności i predyspozycje tego małego człowieka, kim on chce być. Zawody rzemieślnicze są nadal bardzo ciekawe. Kiedy przychodziły do mnie dzieciaki, w ramach różnych projektów czy działań, oprowadzałam je trochę po Izbie, pokazywałam stare sztandary, chodziliśmy do Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców Branży Budowlanej i Drzewnej, ponieważ cech ma bardzo dużo rzemieślniczych artefaktów, takich jak oryginalna lada cechowa (skrzynia cechowa na dokumenty) lub stare dokumenty. Opowiadałam dzieciakom o historii rzemiosła i historii Lublina. Kiedy pytałam, czy znają jakieś zawody, wówczas zapadała cisza jak makiem zasiał. Musiałam towarzystwo za język ciągnąć. Pytam: „Ale taki zawód, miśki moje, kto szyje ubrania?”, odpowiadają: „Ubrań się nie szyje, ubrania kupuje się w galerii handlowej”. Konsternacja! Jedna, druga rozmowa z takimi maluchami dała mi do myślenia: nie znają podstawowych zawodów, które dla nas są bardzo oczywiste i mocno osadzone w naszej świadomości społecznej. Wiemy, że istnieje galeria handlowa, ale gdy pytamy dorosłego człowieka: „Kto szyje ubrania?”, odpowiada: „Krawiec”. Owszem, opowiadając o tych zawodach, opowiadam też o zawodach już nieistniejących, jeżeli chodzi o rzemiosło, bo mówię też o kacie, o cyruliku, o chirurgach, bo chirurdzy wywodzą się z rzemiosła, nie z medycyny. Tam jest ciekawie, gdzie krew leje się gęsto i występują pijawki, jako sposób na puszczanie krwi (śmiech).

Chirurdzy nie występują w książce, z tego co pamiętam, bo przeczytałem.

Tak, nie występują. Jest zatem szansa na drugą część! Kat występuje za to w jednej z bajek. Zasadnicze znaczenie ma tu uświadomienie dzieciom, że bycie fachowcem to nie jest wstyd, że bycie fachowcem to jest naprawdę coś wielkiego. Ukończyć liceum, później jakieś studia krzaki, to nie jest żaden problem, a zostać fachowcem to jest dopiero to! Nawet moja córka ma rzemieślniczy zawód, ponieważ jest rzeźbiarzem w drewnie, czyli snycerzem.

Mam wrażenie, że pomstuje okres postsocjalistyczny, kiedy wszyscy dążyli do tego, by mieć wyższe studia, natomiast w obecnych czasach nie dzieje się nic po tych studiach i nie ma co z nimi zrobić.

Ci, którzy je kończą, zasilają tylko rzesze bezrobotnych z wyższym wykształceniem. Wyższe wykształcenie to tylko papier. Sam doskonale wiesz, że gdy rozmawiasz z ludźmi, którzy ukończyli jakąś tam uczelnię i przychodzi co do czego, patrzą na Ciebie jak na zielonego kota i zastanawiają się: „ale czego pan ode mnie oczekuje? Tego u nas nie było, tego nie uczyli!”. Zmieniają się czasy – coraz bardziej otwieramy się na szkolnictwo branżowe. W tym momencie mieć fach w ręku, mieć zawód, to oznacza, że są możliwości. Ukończenie szkoły branżowej nigdzie nie zamyka nam ścieżki kariery. Byłam wczoraj na Kongresie Kształcenia Dualnego, tam też była o tym mowa.

Kształcenia dualnego, czyli…?

Kształcenie dualne jest to system promowany przez rzemiosło, we współpracy z resortami, w ramach którego młody człowiek, trafiający do rzemieślniczej szkoły branżowej, posiada podwójny status – przede wszystkim jest pracownikiem młodocianym i tutaj jego umowę z pracodawcą regulują przepisy Kodeksu pracy, a z drugiej strony jest uczniem szkoły branżowej. Zawodu uczy się zatem w realnych warunkach rynkowych, co jest naprawdę najdoskonalszą formą nauki.

Rzemieślnicze wierszyki i bajeczki” to książeczka bardzo treściwa, przyjemna w czytaniu, pięknie ilustrowana. Jak zrodził się pomysł jej powstania i czy planujesz jeszcze jakieś dalsze działania w tym kierunku?

Zauważyliśmy, że jest straszna nisza. Są teraz dostępne na rynku wydawniczym różnego rodzaju wierszyki czy bajeczki, ale my chcieliśmy pokazać coś, co będzie dotyczyło tylko i wyłącznie nas, co podkreśli tę wielobarwność, interdyscyplinarność rzemiosła, bogactwo kultury rzemieślniczej. Stąd ta książeczka. Powstała jako część projektu: „Samowystarczalność, sieciowość, solidność i solidarność – Marka Lubelskie Rzemiosło”, na który pozyskaliśmy dofinansowanie w ramach Programu Rządowego Polski Inkubator Rzemiosła na lata 2020-2030. Startowałam z drugiej ścieżki, czyli „Rozwój i promocja kształcenia dualnego”. Teraz już kolejna edycja Programu, pierwsza była w ubiegłym roku.

W ramach tego projektu ukaże się także druga książka „Nasz rzemieślniczy Lublin – przewodnik nie tylko historyczny”. Myślę, że na początku przyszłego roku. Będzie adresowana do trochę innego typu odbiorcy. Przede wszystkim poprzez historię Lublina pokażemy uniwersalną historię miasta i jednocześnie opiszemy cechy, które są częścią naszej Izby, pokażemy ludzi, z którymi wspólnie tworzymy rzemiosło, którzy są filarami rzemiosła na Lubelszczyźnie. W średniowieczu, kiedy lokowano miasta na prawie niemieckim, wówczas też powstawały cechy, gdyż jest to twór przetransponowany bezpośrednio z Niemiec i nasze struktury były na nich wzorowane. Rzemiosło było więc i jest uniwersalne. Podobne struktury istniały w całej ówczesnej Europie: w Niemczech, Francji, we Włoszech. Leonardo da Vinci był rzemieślnikiem, Michał Anioł był rzemieślnikiem i krawiec z Lublina też był rzemieślnikiem, prawami i fachem równy pozostałym. Kiedy mówimy „czeladnik”, „mistrz” – to są słowa, które są rozpoznawane, znajome w każdym języku Unii Europejskiej. To dotyczy nie tylko krajów unijnych, ale także krajów spoza jej struktur. Rzemiosło stanowi uniwersum. Rzemiosło jest też bardzo dobrze postrzegane przez opinię publiczną. Kiedy mówimy, że coś jest „rzemieślnicze” albo „kraftowe”, gdyż niekiedy używamy tej obcojęzycznej nomenklatury, to mamy dobre konotacje, np.: piwa rzemieślnicze, lody rzemieślnicze, czyli coś, co jest dobre, za czym idzie pewna tradycja, jakość, fachowość, solidność. Dlatego też powstał pomysł tego projektu, czyli budowania marki Lubelskie Rzemiosło, w oparciu o zasadę „4S”, czyli samowystarczalność, solidność, solidarność i sieciowość. Pokazaliśmy przez te „4S” wszystkie zasady, które wyróżniają nasze środowisko, wyróżniają naszą organizację rzemieślniczą na tle innych. Mamy sieciowość, bo mamy Związek Rzemiosła Polskiego, siecią podstawową Związku Rzemiosła Polskiego będą izby rzemieślnicze zrzeszone w Związku, a izby mają jeszcze w swojej sieci cechy bądź spółdzielnie rzemieślnicze. Solidarność – gdyż solidarnie działamy na rzecz naszych zadań statutowych z poszczególnych organizacji, czy to izb, czy cechów. Solidność to właśnie ta fachowość. I samowystarczalność. Popatrz, ile mamy zawodów rzemieślniczych! W zasadzie możemy mówić tu o wszystkich branżach, które w tym momencie potrzebne są do tego, żeby bez problemu funkcjonować – branżę motoryzacyjną, branżę spożywczą, branżę usług osobistych itd., więc nie musimy sięgać po pomoc gdzieś indziej, bo możemy wszystko robić w obrębie samych siebie. Pamiętaj, że kowal był kiedyś wyrwizębem… (śmiech)

Tutejsza Izba bardzo mądrze podeszła do swojej działalności, kształtując, poniekąd w sposób systematyczny, zaplecze swoich przyszłych kadr.

Bierzmy pod uwagę, że zdecydowaną część z tych osób rzeczywiście przyciągniemy do rzemiosła, że zostaną rzemieślnikami, a potem przedsiębiorcami, ale pamiętajmy o tym, o czym mówiłam wcześniej, że rzemiosło jest swoistą kulturą, jest stałym elementem dziedzictwa narodowego i to należy podkreślać. Jest obecne w tak wielu dziedzinach naszego życia, że głowa mała. Była kiedyś taka niemiecka reklama promująca szkolnictwo zawodowe – dwoje młodych ludzi, w wieku 17-18 lat, rozmawia co by było, gdyby nie było rzemiosła? I nagle siedzą w jaskini i próbują krzesać ogień dwoma krzemieniami. Gdyby tego rzemiosła nie było, to nadal siedzielibyśmy w epoce kamienia łupanego, chociaż już kamień łupany, na dobrą sprawę, był właśnie rzemiosłem.

Pierwszą oznaką.

E, nie. Już rzemiosłem, ponieważ ówczesny człowiek świadomie potraktował kamień. To, co mówię zawsze – kiedy człowiek świadomie ujął w dłonie kamień, który stanowił dla niego i surowiec, i narzędzie – to był to kamień milowy. Rzemiosło istnieje i będzie istniało zawsze, bo jest otwarte i w jego obrębie będą tworzone zupełnie nowe zawody i zupełnie nowe branże, o których jeszcze w tym momencie nie myślimy, ale one zaraz będą potrzebne na rynku. Rzemiosło jest chłonne. Rzemiosło to przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, pamiętaj o tym 😊

Zostaw komentarz