fbpx

Uniwersalny wymiar duchowości

18 grudnia 2020
626 Wyświetleń

Andrzej Ziółkowski pochodzi z Gdyni. Z zawodu jest inżynierem elektronikiem. W 1986 r. wraz z rodziną przeniósł się do Niemiec, a w 1991 r. do Singapuru. W biurze projektowym francuskiego koncernu Thomson pracował do 2008 r. Od tamtej pory podróżuje i zajmuje się fotografią. Prace Andrzeja Ziółkowskiego przedstawiają niezwykłe, egzotyczne miejsca w Azji. Dokumentują również doświadczenia duchowe tak autora, jak i bezimiennych bohaterów jego zdjęć.

Mieszkając przez dwadzieścia lat w SiNgapurze, dobrze poznał region Azji południowo-wschodniej. Przebył długą drogę, w dziedzinie fotografii jako samouk, w sferze mentalnej odnajdując uniwersalny wymiar ludzkiej duchowości. Fotografowanie w ciągu lat z zainteresowania, potem pasji przerodziło się w powołanie.

Fotograficzny warsztat

Andrzej Ziółkowski fotografował amatorsko od lat 80., ale pierwsze zdjęcia z obecnego kręgu tematycznego powstały w 2008 r. Używa aparatu Nikon D7000 oraz dwóch obiektywów, Nikkor 16-80 mm i 70-300 mm. – Wszystko to mieści się w jednej torbie. Dzięki temu mogę szybko przemieszczać się w czasie podróży i w miejscach, które fotografuję – mówi. Nie chodzi jednak tylko o wygodę. Ważniejszy jest sposób myślenia o fotografii. W Sigapurze zetknął się z fotografiami Steve’a McCurry’ego, dokumentującymi Azję. Zachwyciły go i zainspirowały. Samego autora poznał w 2008 roku. McCurry dał mu wówczas kluczowe wskazówki. Najważniejsze jest nauczyć się patrzeć okiem aparatu fotograficznego, wybrać odpowiedni kadr, kompozycję, przekazać prawdę o fotografowanym obiekcie. Od tamtej pory zawsze sprawdza, czy „wszystko w kadrze siedzi, czy obiekt i tło budują całość”. Rzadko ingeruje w parametry programu aparatu, ewentualnie poprawia ostrość, zmienia przysłonę. Nigdy nie brał udziału w warsztatach fotograficznych, natomiast oglądał dużo zdjęć znanych fotografów, słuchał, czytał.

Jego bezpośrednim mentorem został Tomek Sikora, uznany polski fotograf i fotoreporter, prywatnie przyjaciel. To jemu pierwszemu odważył się pokazać swoje prace. Te przyjacielskie konsultacje stały się zwyczajem po powrocie z kolejnego wyjazdu. Dzięki nim wiedział, co następnym razem zrobić inaczej, by zdjęcie było lepsze. Doskonalił swój warsztat metodą „training on the job”, czyli nauką w praktyce.

Sarnath, Bihar, Indie 2015
Nagore, Tamil Nadu, Indie 2016

Podróż w głąb siebie

Singapur będący tyglem etniczno-kulturowo-religijnym zrobił na Andrzeju Ziółkowskim ogromne wrażenie. Zobaczył tam żyjących obok siebie wyznawców hinduizmu, buddyzmu, sikhizmu, islamu, judaizmu, taoizmu i chrześcijaństwa. Początkowo patrzył na ten świat z punktu widzenia turysty. Z zainteresowaniem, lecz również z nieufnością. Wychowany w jedynej słuszności swojej wiary, modlitwy wyznawców innych religii, chociaż często w barwnej oprawie, wydawały mu się reliktem pogaństwa. Dopiero osobisty kryzys życiowy, który przeżył w 2002 r., nauczył go innego spojrzenia. Potrzebował wówczas wsparcia duchowego. Napotkał jednak barierę. Uświadomił sobie, jak bardzo boi się „swojego” Boga. Doktryna, kult, rytuał nie zbliżały go do sacrum. Przeciwnie, rodziły dystans. Poczucie bezpieczeństwa wynikające z przekonania, że katolicyzm to jedyna prawdziwa religia, okazało się złudne. Bóg skrojony na miarę człowieka niósł ze sobą bagaż jego niedoskonałości.

Agra, Uttar Pradesh, Indie 2017

Spotkanie z ojcem Laurencem Freemanem, benedyktynem, i Światową Wspólnotą Medytacji Chrześcijańskiej (WCCM) było wstępem do przemiany duchowej. Dzięki nim zwrócił się ku chrześcijańskiej medytacji mantrycznej. Zaczął też odwiedzać świątynie hinduistów, muzułmanów, buddystów, sikhów. Chodził na kursy ich religii, uczestniczył w pielgrzymkach do ich świętych miejsc w Azji. Przełomu duchowego doświadczył w 2014 r., gdy w chrześcijańskiej aśramie Aanmodaya, niedaleko Kanchipuram w południowych Indiach, natknął się na książkę Bede Griffiths’a (1906-1993), benedyktyńskiego mnicha pochodzenia brytyjskiego, „Universal Wisdom. A Journey through the Sacred Wisdom of the World” (Wieczysta mądrość religii świata), będącą rezultatem badań wspólnych wątków wierzeń religijnych. Bede Griffiths’a uznaje się dziś za jednego z pionierów dialogu międzyreligijnego XX w. Prostota relacji z sacrum w medytacji, niegdyś budząca u Andrzeja Ziółkowskiego niedowierzanie, zachwyciła go. Obecnie uważa on, że „nie mamy prawa nikogo nawracać na chrześcijaństwo. Możemy jedynie świadczyć i wspierać doświadczenie religijne drugiego człowieka, niezależnie od jego wiary”. Tak podsumowuje swoją wędrówkę duchową. – Bóg jest dla mnie nadal tajemniczy, jest jednak jednocześnie piękny. Ojcowsko-matczyny.

Amritsar, Punjab, Indie 2017
Kailasch, Tybet 2019

Dojrzały debiut

Fotografie Andrzeja Ziółkowskiego ukazują człowieka w samotności rozmawiającego z Bogiem, ludzi modlących się razem, kruchość ciała ludzkiego wobec natury podczas religijnego rytuału, modlitewny sznur w zniszczonych pracą dłoniach, uroczystości w pięknej oprawie, majestatyczne świątynie, proste, wspólne, radosne świętowanie. Andrzej Ziółkowski określa swoją fotografię „momentem intymności” pomiędzy człowiekiem i sacrum. Jego prace przekazują prawdę, która porusza i z którą można się identyfikować.

Wystawa fotografii Andrzeja Ziółkowskiego w Lublinie jest pierwszą prezentacją jego prac. Zorganizowana została z inicjatywy Maksa Skrzeczkowskiego prowadzącego Akademię Odkryć Fotograficznych w Centrum Kultury w Lublinie. Zgromadzony przez Andrzeja Ziółkowskiego materiał fotograficzny zostanie wydany w 2021 roku nakładem lubelskiego wydawnictwa Boni Libri w formie albumu ilustrującego siedem religii, o których pisał Bede Griffiths w „Wieczystej mądrości religii świata”. Album będzie fotograficznym odpowiednikiem oryginalnego dzieła benedyktyńskiego mnicha, a wstęp Bede Griffithsa otworzy i uświetni publikację.

Kurisumala Ashram, Kerala, Indie 2018

Andrzej Ziółkowski to również zapalony kolekcjoner. Jego zbiór figurek, rzeźb, obrazów, tkanin, lalek teatrów orientalnych, azjatyckich mebli stale się rozrasta. Odwiedzający jego dom żartują, że to drugie muzeum Azji i Pacyfiku. Wie dokładnie, kiedy i gdzie kupił dany obiekt, jaką techniką został wykonany, często kto jest autorem. Nie są to zresztą dla niego jedynie piękne przedmioty, to przede wszystkim niemi świadkowie niezwykłych podróży. Na każdą wyprawę Andrzej Ziółkowski wyrusza z plecakiem i torbą fotograficzną, a wraca z kilkukrotnie większym bagażem wspomnień, fotografii, pamiątek. Sam nie uważa się za fotografa. Ten tytuł jego zdaniem zarezerwowany jest dla osób, które uczyły się tej profesji, długo zgłębiały jej techniki. On jest podróżnikiem z aparatem fotograficznym na drogach religijnych poszukiwań, który wychodzi za próg domu i uważnym okiem obiektywu próbuje uchwycić duchowe „momenty intymności”.

Badrinath, Uttarakhand, Indie 2010
Zanskar, Indie 2018
Ajmer, Rajasthan, Indie 2017

Zdjęcia Andrzeja Ziółkowskiego można było oglądać na wystawie przed Centrum Kultury w Lublinie, zorganizowanej przez Akademię Odkryć Fotograficznych. Publikuje swoje prace także na stronie na Facebooku: „Andrzej Ziolkowski Fotografie”.

Tekst Anna Ignasiak

Zostaw komentarz