fbpx
WAŻNE
Noc Balkonów (Czerwiec 5, 2020 7:30 pm)
Protest mieszkańców ulicy Lipowej (Czerwiec 4, 2020 10:30 am)
Co dalej? (Czerwiec 4, 2020 9:47 am)

Jak smakuje europejski Lublin

18 września 2019
117 Wyświetleń

Za nami kolejna edycja Europejskiego Festiwalu Smaku, który miał miejsce od 2 do 8 września na lubelskim  Starym Mieście. Po raz kolejny mieliśmy do czynienia z rokiem jubileuszowym, stąd tym razem było tematyczne nawiązanie do podpisania Unii Lubelskiej w 1569 roku. Stąd także wybrane miejsca dziania się festiwalu jak np. klasztor o.o. Dominikanów, ale również nawiązanie do tradycji kuchni sprzed 450 lat charakterystycznej dla Litwinów, Białorusinów, Łotyszy i Ukraińców. Oprócz pokazów kulinarnych  odbywających się na placu po Farze (dania regionalne, ale i strefa wege) oraz w wybranych restauracjach organizatorzy zadbali o dysputę intelektualną (seminarium „To jest osobny przysmak. Unia lubelska od kuchni”) i konkursy, których uczestnicy walczyli m.in. o tytuł Good Chef .

Tradycjnie podczas festiwalu miały miejsce wydarzenia muzyczne. W tym roku na placu po Farze można było posłuchać  zespołu Lorien, którego wokalistka Inga Habiba zaśpiewała specjalnie skomponowaną na rocznice podpisania Unii Lubelskiej „Inwokację” Adama Mickiewicza, zespół Cochise, Pablopavo i Ludziki oraz wieńczącego festiwal występu Stanisława Soyki. Rocznicę podpisania aktu sprzed 450 lat niejako przypieczętował koncert w atmosferze muzyki lat 80.  z udziałem takich gwiazd jak Sandra, C.C. Catch czy Thomas Anders & Modern Talking Band., który mogliśmy oglądać na lubelskiej „Arenie”.

Pomimo historycznego kontekstu oraz tak wdzięcznego tematu przewodniego jakim są kulinaria, wspólne gotowanie i  degustacje, Europejski Festiwal Smaku w tym roku nieco stracił swój dotychczasowy impet, nie by tak bardzo, jak w poprzednich edycjach, widoczny. Zorganizowany wokół Trybunału Koronnego jarmark nie powalił na kolana (może z  wyjątkiem dań kuchni węgierskiej i stoiska oferującego oliwki). Nie czuło się na Starym Mieście nerwu Europy, ani energii, do której przywykliśmy w poprzednich latach. 

Marta Mazurek

foto Wiktoriia Berezniak

 

Zostaw komentarz