fbpx

Nasze codzienne chamstwo

31 grudnia 2021
593 Wyświetleń

Lubię wiedzieć, dlaczego sprawy wokół mnie obierają zły kierunek. Wiem, mniej więcej, dlaczego świat staje się coraz lichszy i bardziej knajacki; idzie prawie zawsze drogą najkrótszą i najtańszą, to jasne. Nie muszę dołączać, zawsze wtedy powtarzam sobie, że Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni, czyli – po polsku: Michał Anioł, rzeźbiąc „Dawida”, nie miał skanerów i gładzików wibracyjnych. Stąd owo: „prawie”. Nie musimy dołączać do byle kogo i byle czego. Ale to robimy. Dlaczego?

Dlaczego bezmózgie bydlę… Nie jestem zapiekły wobec „braci mniejszych na umyśle”; „bydlić” to w staropolszczyźnie: „być, przebywać, postępować”. Nie ma tu ani słowa o myśleniu. Otóż, kontynuując, dlaczego bezmózgie bydlę, w Olsztynie, na skrzyżowaniu ulic Bałtyckiej i Rybaków (znam te ulice bardzo dobrze), pędząc w mieście 190 km/h, zabija dwudziestokilkuletnie rodzeństwo, w miejscu, w którym to nie ma prawa się zdarzyć? Dlaczego bydlę ucieka z miejsca katastrofy? Dlaczego odmawia składania wyjaśnień, bo jednak zostało złapane (brawo policja!)?

Dlaczego właściciel drogiego samochodu podjeżdża w Lublinie pod centrum handlowe i z rozmachem parkuje w poprzek na dwóch miejscach dla niepełnosprawnych? Słowo „drogiego” nie wynika z moich kompleksów, lecz z obserwacji.

Dlaczego ładni, młodzi ludzie, wychodząc późnym wieczorem od swojego kolegi, podpalają klatkę schodową w jego bloku mieszkalnym pełnym ludzi, ze śmietnika wywlekają wyrzucone meble i dorzucają je do zarzewia, by je podsycić?

To nie moja inwencja podyktowała te wiadomości i pytania. Są ich dziennie setki, jeśli nie tysiące. Dlaczego? To niech będzie już pytanie zbiorcze, na które odpowiedzi jest co najmniej kilka. Rodzice nie mają czasu na kształtowanie umysłów swoich dzieci. Tu nie będzie prób usprawiedliwienia. Albo jest się rodzicem, albo nie trzeba nim być, jeśli inne sprawy są ważniejsze. Szkoła przestała być ośrodkiem kształtowania osobowości i wpajania wartości. Stała się li tylko przechowalnią dzieci na czas zawodowych zajęć rodziców lub dbania mamuś o stan swoich paznokci. O wyjątkach nie piszę, ale są i chwała im za to.

Czemu tak ostro o szkole? Wróćmy do rodziców: w ciągu mijającego już roku aż troje moich przyjaciół i znajomych zwróciło się do mnie o pomoc w przeniesieniu dziecka ze szkoły, do której ich dzieci uczęszczały, do innej, takiej, w której liczy się wiedza, kultura osobista, system wartości i szacunek dla drugiego człowieka. Usłyszałem nagrania, na których np. słychać dziecko szanowanej ogólnie, profesorskiej rodziny, używające języka rynsztoka, szantażu i gróźb. Karalnych, a jakże, ale dziecka nie karze się przecież według „dorosłych” kodeksów. Posłuchałem opowieści „jak bardzo nikim się jest”, nie mając markowych ubrań i gadżetów. Co jeszcze bardziej przeraża; dzieci chciały opuścić szkoły „renomowane” i „o uznanym poziomie”! Prywatne, drogie i państwowe – przez lata najlepsze.

„Chamstwem”, we wspomnianej staropolszczyźnie i obowiązujących wtedy systemach wartości podziałów społecznych, określano ludzi niskiego stanu i pochodzenia. Z czasem to określenie stało się synonimem braku kultury, grubiaństwa, prostactwa i wulgarności.

Nasze codzienne chamstwo… Na pewno i na szczęście nie moje i nie mojej rodziny. Zapewne i nie wasze. Tylko co z tego?…

tekst: Maciej Wijatkowski | foto Beata Wijatkowska, Freepik

Maciej Wijatkowski – ur. w 1962 r. w Lublinie. Filolog angielski, publicysta lotniczy, autor wielu tekstów, w tym felietonów, reżyser i autor programów tv, aktor estradowy. Były członek „Bractwa Satyrycznego LOŻA 44”.

Zostaw komentarz