fbpx
WAŻNE
Nagroda Wielkiego Redaktora przyznana (10 sierpnia, 2022 2:39 pm)
Jak stworzyć zielny bukiet? (10 sierpnia, 2022 2:22 pm)
Stolica na Roztoczu (9 sierpnia, 2022 1:03 pm)
“Odlotowa” Nordokiada! (8 sierpnia, 2022 12:17 pm)
Bluesowe brzmienie w Puławach (4 sierpnia, 2022 12:04 pm)

Online i offroad

1 lipca 2016
Komentarze wyłączone
989 Wyświetleń

IMG_3814-2Na początku lipca 2015 redakcja LAJF-a została zaproszona na ekstremalną imprezę plenerową. Przyjemna, letnia wycieczka w głąb Lubelszczyzny, a dokładniej w okolice Żółkiewki okazała się dość niezwykłym doświadczeniem. W niewielkiej wsi, jaką jest Wierzchowina, na terenie nieczynnej cegielni, od kilku lat odbywa się rajd aut terenowych Noc 4×4, której pomysłodawcą i organizatorem jest informatyk Damian Bogucki.

Trasa prowadząca z Lublina przez Piaski, Gardzienice i Rybczewice przedstawia typowy dla Lubelszczyzny krajobraz poprzecinany barwnymi o tej porze roku pasami pól. W znajdujących się wzdłuż trasy gospodarstwach życie toczy się swoim rytmem. Jednak w tamto niedzielne południe im bardziej zbliżaliśmy się do Wierzchowiny, tym większą zmianę nastroju dało się wyczuć. Okoliczni mieszkańcy licznymi grupami zmierzali w kierunku opuszczonego miejsca, w którym przez kilkadziesiąt lat funkcjonowała cegielnia. Ciszę letniego leniwego popołudnia skutecznie zbojkotował ryk kilkudziesięciu aut terenowych, które z impetem co chwilę wjeżdżały na teren posesji. Szlaban wyznaczający początek strefy rajdu oznaczał również znalezienie się w zupełnie innej przestrzeni. Było gorąco i głośno, wszędzie rozstawione były auta i lawety. Kilkaset zgromadzonych tu osób to uczestnicy rajdu, fascynaci aut terenowych, a także zwykli ciekawscy. Z tłumu wyróżniał się młody mężczyzna witający się z każdym jak z dobrym znajomym. Pomysłodawca imprezy, 33-letni Damian Bogucki, w słomkowym kapeluszu, z mocną opalenizną i z uśmiechem, doskonale czuł się w roli gospodarza dbającego o luźny klimat tej plenerowej imprezy. Towarzyszyli mu żona i dzieci, którzy ewidentnie uwielbiają duże samochody równie mocno jak on. Damian jest ciągle w ruchu, to typ człowieka orkiestry, który energicznie przemierzając teren cegielni, w jednej chwili koordynuje przejazd kilku terenówek, jednocześnie wskazując innym miejsce plenerowej garmażerki i w międzyczasie witając kilku dopiero co przybyłych gości. Widać było po nim nieukrywaną dumę: z tego miejsca, z tego wydarzenia i ze środowiska rajdowców na Lubelszczyźnie.

Jego miejsce na ziemi

IMG_3944Noc 4×4 to jedna z najważniejszych imprez offroadowych w tej części Polski. Rajd obejmuje około 70 km trasy, składającej się z siedmiu odcinków specjalnych i dojazdówek. Jest podzielony na trzy etapy: jeden dzienny i tytułowe (i najbardziej emocjonujące) dwa nocne, w których w czasie ostatniej edycji wystartowało łącznie 50 załóg. Dwudniowy rajd poprzedzony jest miesiącami przygotowań, w tym pracą nad kształtowaniem terenu, pozyskiwaniem funduszy i szeroko zakrojoną promocją. Damiana wspomaga wiele osób podzielających jego pasję i zamiłowanie do tego miejsca. – Spędzam w Wierzchowinie większość swojego wolnego czasu. To ciężka praca fizyczna, ale przynosząca największą satysfakcję. Potrafię godzinami snuć się po całym terenie, doglądając każdego zakątka. Nie ukrywam, że to moje miejsce na ziemi – przyznaje. Można powiedzieć, że Damian zna okolice od podszewki. Stąd od pokoleń pochodzi jego rodzina. Zabytkowe zabudowania dawnej fabryki położone są na kilkuhektarowym obszarze, który pełen jest wzniesień, podmokłych terenów, urobisk i specyficznej flory. Dobrze funkcjonująca cegielnia działała do początku lat 80., do czasu, kiedy została przekształcona w zakład stolarski. Po jakimś czasie firma przestała istnieć, a dalsze losy obiektu stanęły pod znakiem zapytania. Przez lata nikt się tym nie interesował, a miejsce było coraz bardziej zaniedbane. W 2007 r. na znajdującą się w opłakanym stanie posesję ogłoszono przetarg. Może to zrządzenie losu, bo Damian przystąpił do niego jako jedyny. O cenie za posesję nie chce rozmawiać, jak twierdzi, wartość i potencjał tego miejsca są warte każdej sumy, podobnie jak realizacja marzenia o najlepszym torze offroadowym na Lubelszczyźnie. Wykorzystując atuty tego obszaru, stworzył tu profesjonalny tor. Nie ingerował w jego specyfikę, a jedynie zadbał i wyeksponował to, co zastał. Z czasem powstała również zabudowa przeznaczona na nocleg i punkt gastronomiczny. Miejsce przygotowywał stopniowo, przez wiele lat. Decyzja ryzykowna, ale dla Damiana to naturalny element życia. Potrzebę adrenaliny i odwagę do podejmowania ryzykowanych decyzji w jego przypadku równoważy duża intuicja, talent do zjednywania sobie ludzi i pracowitość, którą uważa za podstawę sukcesu każdego planu.

Cyberświat i surwiwal

IMG_3928Damian Bogucki urodził się i wychował w Świdniku. Szybko się usamodzielnił, co wiąże się w jego przypadku z dużą potrzebą niezależności. Od najmłodszych lat interesował się komputerami, informatyką, programowaniem i nowoczesnymi technologiami. Wtedy na Lubelszczyźnie była to branża zupełnie początkująca. Intuicja i obserwacja rozwoju rynków międzynarodowych podpowiedziała mu, że w bardzo szybkim czasie internet będzie niezbędnym narzędziem niemal dla każdego. Odpowiednią wiedzę uzyskał, pracując w różnych firmach związanych z dziedziną IT. W 2005 roku założył firmę Adampolnet, tym samym dostarczając internet mieszkańcom Świdnika i okolic. Firma odniosła sukces.

To był najlepszy moment na rozpoczęcie takiej działalności. Więksi dostawcy jeszcze nie rozpoczęli ekspansji na mniejsze miejscowości, a zapotrzebowanie na internet rosło – opowiada. Damian stał się specjalistą w branży, a Adampolnet zdobył sporo certyfikatów i nagród. Kolejnym ich produktem była usługa ZlokalizujMnie.pl, system monitoringu GPS przydatny również przy jeździe terenowej. Dzięki niemu Damian, będąc w zupełnie opuszczonym zakątku, w zasadzie jest ciągle online. Damian prezentuje oryginalny zestaw cech osobowościowych. W pracy z lubością i pełnym skupieniem zagłębia się w tajniki informatyki i programowania, a po niej wsiada do swojego auta terenowego i obiera cel na najbardziej nieznany zakątek na Lubelszczyźnie. Warunek jest jeden: ma być dziko i surwiwalowo, tak jak nakazują założenia jazdy terenowej. Offroad bowiem oznacza zboczenie z kursu i z bezpiecznej drogi.

Wszystkie jego pasje

IMG_3879-2Choć od dawna interesował się motoryzacją, pierwszy samochód do jazdy terenowej Damian kupił w 2004 roku. To była wyczekana i upragniona terenówka, Opel Frontiera, sprowadzona z Holandii. Od tej pory w jego życiu nastał czas trudnych wypraw w mało dostępne rejony, począwszy od Nałęczowa, Kazimierza, Roztocza aż po Półwysep Apeniński. Szukał starych kopalni, cegielni, terenów podmokłych, miejsc, gdzie mógłby zmierzyć się z siłami natury i własnymi słabościami. Na takie wyprawy udawał się zarówno sam, jak i z rodziną, i ze znajomymi podzielającymi jego pasję. Jest zwolennikiem przebywania na świeżym powietrzu, kontaktu z przyrodą i hartowania swoich umiejętności w trudnych sytuacjach. Być może kiedyś zorganizuje campy surwiwalowe w Wierzchowinie. Ma również pomysły na hard enduro i wprowadzenie różnych sportów ekstremalnych. Póki co, wspomaga lubelskie środowisko motocrossowe, które również organizuje tu swoje rajdy. Nic więc dziwnego, że do Wierzchowiny ściąga coraz więcej osób, z różnych środowisk sportowych.

Tymczasem przed nami kolejna edycja Nocy 4×4. Z 2 na 3 lipca do Wierzchowiny pod Żółkiewką jak co roku zawita grono miłośników rajdów terenowych. My również zapraszamy, energia tej imprezy „zarazi” każdego!

Tekst Aleksandra Biszczad

Foto Krzysztof Stanek

Komenatrze zostały zablokowane