fbpx

PYTANIA CZŁOWIEKA W RUCHU

3 października 2022
132 Wyświetleń

Lubię wiedzieć, że płacąc podatki, mogę zaufać ludziom powołanym do wydatkowania moich pieniędzy. Że ustanowione prawa i porządek społeczny dotyczą wszystkich. Że uchybienia i przestępstwa będą rozliczone i ewentualnie – ukarane. Lubię to wiedzieć, tyle że nie wiem, bo rzeczywistość sugeruje zgoła coś innego.

Sierpień, wakacje, to i ludzi w mieście mniej, bo wyjechali wypoczywać. Ja wypoczywam zwyczajowo jesienią, kiedy tłumy oblegające najbliższe prawdziwe morze – Śródziemne – pojadą do domów. Zażenowanie brakiem patriotyzmu w stosunku do Bałtyku skutecznie, od lat, tłumi we mnie rachunek zysków i strat, nie tylko finansowych.

Ponieważ chwilowo nie wypoczywam, zatem pracuję. Jako współuczestnik ruchu miejskiego mogę być znakomitym i wyczerpującym temat źródłem rzetelnej informacji o kondycji naszych kierowców i dróg. Pracownie socjologiczne i inżynieryjno-drogowe, zapraszam do kontaktu!

Nie będę pisał o bezmyślności i zwykłej głupocie kierowców, bez względu na płeć, choć ze wskazaniem. To temat bez dna, podobnie jak wspomniana głupota, a w dzisiejszych czasach trzeba rozważnie dawkować energię potrzebną do zasilania komputera, zanim przejdziemy na gęsie pióra.

Napiszę dziś kilka pytań do powodujących naszą jazdą zza biurek. Nie wierzę, że są kierowcami. Kierowcy nie wydawaliby zelowanych bezmyślnością rozporządzeń i nie sygnowaliby protokołów odbioru spartaczonych inwestycji.

Któż, do ciężkiego grzyba, wydaje zezwolenia na zarobkowy przewóz ludzi dwudziestokilkuletnim Matizem?! Za jego kierownicą siedzi młodszy od samochodu kierowca, bez wątpienia pochodzący zza mórz i oceanów, dysponujący umiejętnościami zawodowymi, które zanikają po wyczerpaniu baterii smartfona! Nie wymyśliłbym tego, choć wyobraźnię mam bujną. Nie tak dawno spotkałem się z takim „maska w maskę” na ulicy jednokierunkowej, znakomicie, wręcz – nachalnie oznakowanej! „Why, mister?!” – jak płaczliwie pytał mojego kolegę odpędzany sprzedawca na bagdadzkim suku.

Kto podpisał odbiór sygnalizacji świetlnej, która włącza zielone światło do skrętu w lewo na pięć sekund?! Jeśli wiadomo kto, zapraszam do ustawienia się na lewym pasie z Alei Józefa Piłsudskiego w ul. Narutowicza. Są olbrzymie szanse na spotkanie tam pani, której samochód gasł trzykrotnie przy próbie ruszenia w lewo, w związku z czym my, kierowcy stojący za nią, weszliśmy na wyżyny słowotwórstwa wulgarnego. Takich skrzyżowań jest wiele.

Dlaczego na łuku wiaduktu „nad Krochmalną” obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h? Ha! Wiemy dlaczego! Łuk wiodący w prawo pochylony jest w lewo! Dlaczego ograniczono nas, kierowców, a nie wypłatę lub wolność projektantów i wykonawców drogi?! Dlaczego nadal aprobuje się fuszerkę i bylejakość, szermując jednocześnie europejskością?! To samo dotyczy wyjazdu ekspresówką z Lublina w kierunku Warszawy: dlaczego nagle ogranicza się prędkość do 60 km/h?! Nie ma tam żadnego zjazdu, przejścia dla pieszych, niczego, co mogłoby stwarzać zagrożenie. A co jest? Niewłaściwe pochylenie zakrętu! Gotcha!

Bardzo mi się podoba kierunek, w którym podąża moje miasto. Tym bardziej chciałbym, by podążało z rozumem.

Może jeszcze doczekam usunięcia z przestrzeni miejskiej grządek marchewki i krzaków porzeczek (działek!)? Może dożyję widoku policjantów drogówki wlepiających mandaty za gapienie się w smartfon i wstręt do kierunkowskazów? Może inżynierię ruchu miejskiego da się kiedyś sparować z zawodowymi, doświadczonymi kierowcami, a nie tylko z prawymi czy lewymi budżetami inwestycji? Może…

tekst Maciej Wijatkowski

foto Hanna Skok | Unsplash

Zostaw komentarz