fbpx

Teatralia lubelskie

16 lutego 2014
Komentarze wyłączone
675 Wyświetleń

okładka teatraliówTematyka książki dotyczącej tego, co było grane na scenach lubelskich w latach od powstania styczniowego do 1997 roku, jest nie tylko rozległa, ale i posiada wiele zalet. Podstawową jest ustalenie miejsc, gdzie znajdowały się pierwsze lubelskie teatry. Wymieniam więc owe lubelskie przybytki kultury: 1) magistrat, czyli dzisiejszy ratusz; 2) Pałac Parysów, 3) Resursa Kupiecka, czyli róg Szopena; 4) Teatr Zimowy przy ulicy Narutowicza; 5) gmach Tivoli, czyli teatr letni w Ogrodzie Saskim; 6) Rusałka w roku 1889; 7) teatr Laskowskiego w podwórku przy Niecałej; 8) budynek guberni na placu Litewskim; 9) Teatr Stary na Jezuickiej. Lublin potrzebował wielkiej sztuki, bo miał swą wyrobioną publiczność.

 Wiadomo, że każda publiczność chce być uważana za kulturalną. Taka publiczność potrzebuje klasycznego repertuaru. Sceny angielskie bez przerwy grają Szekspira; francuskie Moliera, niemieckie Goethego i Schillera, hiszpańskie Calderóna de la Barca czy Lopego de Vega. Konsekwentnie rozumując, sceny polskie potrzebują wystawień utworów Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, no i oczywiście mistrza teatru – Fredry. W XIX stuleciu pojawiły się dezyderaty zbudowania „żelaznego repertuaru teatralnego”, który byłby barometrem artystycznego smaku odbiorców. Termin ten wymyślił za Goethem publicysta Hilary Meciszewski w 1843 roku.

 Książka Elżbiety Stoch „Dzieje klasyki polskiej na scenach lubelskich w latach 1864–1997” jest w zasadzie podzielona na dwie części. Pierwsza nosi tytuł „Fredro na scenach lubelskich”. To właśnie galicyjski hrabia przez śmiech i sarkazm zbudował polski teatr. Autorka znajduje ponad 190 premier utworów teatralnych komediopisarza na lubelskich scenach. Jest to ilość imponująca. Żaden inny autor nie miał tak licznych wystawień. Można powiedzieć, że to na nim wychowały się pokolenia lubelskich smakoszy kultury. W jego sztukach grali najwięksi polscy luminarze teatru: A. Grzymała-Siedlecki, J. Rychter, W. Rapacki, J. Kotarbiński,T. Żelazowski, M. Frenkel. Utwory Fredry zawsze zapewniały sukces kasowy. Były też specjalne przedstawienia grane dla młodzieży (zapewne w cenzuralnej wersji obyczajowej). Cenzura carska dbała o prawomyślność sztuk. I tak w 1867 zabroniła wystawienia „Noclegu w Apeninach”, a w 1875 roku sztuki „Gwałtu, co się dzieje”. Do 1914 roku „Zemstę” grano z podtytułem – „Za mur graniczny.” Od sezonu teatralnego 1826/1827 kolejno wystawiono fredrowskie komedie „Męża i żonę” i „Cudzoziemszczyznę”, „Zemstę”,„Przyjaciół”, „Pana Jowialskiego”, „Wieczór w Apeninach”. Wystawienie „Zrzędności i przekory”  było  ostatnią premierą fredrowską przed powstaniem styczniowym. Stanisław Koźmian sądzi, że to właśnie Fredro dał początek teatrowi narodowemu. Przez niego nieszczęśliwy naród odreagował śmiechem swoje dawne nieszczęścia. Wydaje się, że to sztuki Fredry wychowały całe pokolenia lublinian.

 Część druga książki – „Wielcy romantycy polscy w teatrze lubelskim” – omawia lubelskie inscenizacje wielkiego dramatu narodowego. Było to trudne, gdyż według zaborców teksty polskich twórców romantycznych były przejawem zakazanych treści. Rosyjska cenzura wykreślała te fragmenty, w których pojawiły się dla przykładu słowa: ojczyzna, lud, mścić się, tyran, okowy, Polak, Moskal, Wisła, najeźdźca, przyszłość, patriota, wolność, demokracja.

 Pierwsza romantyczne przedstawienie to „Mazepa” Słowackiego, w roku 1858 zagrane przez trupę krakowską towarzystwa Tomasza Andrzeja Chełchowskiego pod zmienionym tytułem i zapewne tekstem jako: „Pojedynek, czyli Mazepa, wychowaniec stepów ukraińskich”, drugą grana u nas od 1872 roku „Maria Stuart” – ale tylko jej fragment i to dopiero po wstawiennictwie Heleny Modrzejewskiej u Marii Kalergis-Muchanowej, wielkiej damy rosyjskiego i europejskiego teatru. W roku 1898, na koniec karnawału, wystawiono we fragmentach „Balladynę”. Mimo że była to sztuka okaleczona, to wraz tym wystawieniem Słowacki w pełni zagościł na scenach Lublina.

 W okresie Młodej Polski miały miejsce premiery jego pozostałych sztuk. Jednakże „Zawisza Czarny” był grany dopiero w 1959 roku. Mickiewiczowskie „Dziady” znalazły się na zakazanej liście w czasach rozbiorowych. Grano je jednakże w oratoryjnej wersji Stanisława Moniuszki. W październiku 1905 roku wystawiono w Lublinie „Pana Tadeusza”. Z kolei sztuka „Konfederaci barscy” miała pierwsze wystawienie w 1918; „Dziady” w 1926. „Nie-Boską komedię” Zygmunta Krasińskiego we fragmentach wystawiono w 1912 roku, zaś „Irydiona” wyreżyserował dopiero Aleksander Zelwerowicz. W 1928 wystawiono inne dramaty Krasińskiego. Twórcą tych inscenizacji był Stanisław Dąbrowski. Norwid wszedł na sceny lubelskie dopiero w 1965: „Aktor”, „Kleopatra i cezar” oraz „Promethidion”. W tym czasie wystawiano również Jana Kochanowskiego i Stanisława Wyspiańskiego.

Oprócz uporządkowanego kalendarium i szczegółowych opisów bez wątpienia jest i inna wartość dodana książki. Autorka dokonała rzeczy rzadkiej. Napisała pracę naukową językiem wartkim, potoczystym, jakże różnym od pseudonaukowego slangu, jakim posługują się tak zwani specjaliści, by ich teksty zabrzmiały poważnie. Tutaj język giętki wyraził to, co pomyślała głowa. Tak więc każdy zjadacz lubelskiego chleba kultury ma możliwość łatwego sięgnięcia po książkę na półkę nad własnym biurkiem.

Krzysztof Głaz – Gębura

Elżbieta Stoch, Dzieje klasyki polskiej na scenach lubelskich w latach 1864–1997, Wydawnictwo KUL, Lublin 2012, s. 392

 

Komenatrze zostały zablokowane