fbpx

Wolontariat po lubelsku, czyli jak leczymy samotność osób starszych

5 grudnia 2023
756 Wyświetleń

Starsze samotne osoby i ich szara codzienność w czterech ścianach lubelskich osiedli, a z drugiej strony wolontariusze – ludzie, którzy mają w sobie wrażliwość, trochę wolnego czasu i gotowość, żeby ten czas przeznaczyć na wspieranie innych. Niektórzy z nich towarzyszą swoim starszym przyjaciołom od niemal dwudziestu lat, czyli od momentu, kiedy Stowarzyszenie mali bracia Ubogich zawitało do Polski i Lublina.

Potrzeby są duże

Z tegorocznych badań dotyczących samotności wśród osób 80+ przeprowadzonych na zlecenie Stowarzyszenia przez Instytut Badań Pollster wynika, że problem samotności dotyka coraz więcej osób starszych. Dla 94% z nich relacje z bliskimi są istotne, 60% z nich to wdowy lub wdowcy, mieszkający samotnie, a 26% z nich odczuwa osamotnienie. Jedna na siedem osób nigdy nie wychodzi z domu. To statystyki, a o skali samotności wśród starszych osób świadczy choćby fakt, że seniorzy uczestniczący w badaniu często przedłużali wywiad i wyraźnie zatrzymywali ankietera, by nie kończył jeszcze rozmowy.  

Właśnie takich osamotnionych seniorów – których krewni i znajomi nie żyją, koleżanka, choć mieszka przy sąsiedniej ulicy, to jednak bez windy, a dzieci gdzieś daleko – wspierają wolontariusze Stowarzyszenia mali bracia Ubogich.

Tak rodzi się przyjaźń

Ideą działań Stowarzyszenia jest budowanie relacji pomiędzy wolontariuszem a seniorem. Liczy się też ciekawość drugiego człowieka, cierpliwość, otwartość na innych, regularność spotkań, bo chodzi tu o budowanie więzi i bycie przy drugim człowieku. Zimowa rozmowa przy herbacie, pytanie “jak się Pani czuje?”, wiosenny spacer, dyskusja po obejrzanym razem filmie, gra w szachy, wspólne świętowanie urodzin (“ktoś o mnie pamięta!”) czy wysłuchanie zbliżają. Dany wolontariusz odwiedza na stałe jednego seniora. W takich warunkach  może zrodzić się przyjaźń.

“Nie mam czasu”

Dla wielu osób barierą w tym, żeby zdecydować się na wolontariat, jest duże tempo życia i brak czasu, o czym mówi najnowsza świąteczna kampania Stowarzyszenia “Podaruj Wigilię”. O swoich dawnych obawach mówi Kaja, studentka i wolontariuszka od trzech lat odwiedzająca panią Elżbietę: “Bałam się, że może być mi ciężko pogodzić wolontariat z codziennym życiem, ponieważ w weekendy studiuję, a na tygodniu pracuję. Wyszłam jednak z założenia, że 2 godziny w tygodniu pewnie i tak poświęcam przeglądając nieproduktywnie media społecznościowe. Dlaczego zatem nie zamienić tego straconego czasu na coś, co faktycznie przyniesie komuś radość? W Stowarzyszeniu wiem, że niewielkim wysiłkiem przyczyniam się do poprawy czyjegoś samopoczucia i to jest niepowtarzalne.” Teraz panie regularnie razem pieką ciasteczka, tworzą prace artystyczne czy biorą udział w wydarzeniach kulturalnych.

Z kolei Jola, mama trójki dzieci, wolontariat godzi z życiem osobistym w następujący sposób: “Kiedy zaczynałam wolontariat, moje dzieci były jeszcze w szkole podstawowej. Mnóstwo spraw szkolnych, obiad w domu, sprawy domowe… najczęściej nieprzewidziane. Odwiedzam moją panią Stefanię w DPS-ie przed południem, kiedy dzieci są w szkole. Mam zasadę, żeby nie robić ważnych rzeczy, kosztem innych istotnych spraw. W opisanym wyżej układzie udaje mi się godzić wolontariat z życiem rodzinnym.”

Barierą nie musi być też miejsce zamieszkania. Stowarzyszenie wspiera seniorów mieszkających w Lublinie i Świdniku, ale wolontariusze potrafią dojeżdżać do swojego starszego przyjaciela z różnych zakątków województwa. Kuba pracujący w Lublinie, a mieszkający 40 km od miasta mówi: “Wolontariat na rzecz osób potrzebujących jest dla mnie bardzo ważny. Na tyle, że poszukując organizacji, w której mógłbym działać najbardziej dla mnie atrakcyjną możliwością było zaangażowanie się poza moim miejscem zamieszkania, za to bardzo blisko mojej pracy. Oprócz misji Stowarzyszenia i działalności, które mnie przyciągały, to fakt, że organizacja jest blisko centrum Lublina, a nie na obrzeżach. To pozwala mi komfortowo łączyć pracę, wolontariat i życie prywatne.(…) Udogodnieniem dla mnie jest możliwość elastycznego dopasowania swojego czasu wolnego przeznaczonego na wolontariat, tak by nie zaburzać innych sfer życia.”

Dla niektórych wolontariat okazuje się, jakże wzbogacającym, przełamywaniem stereotypów dotyczących starości. Czasem okazać się może, że ta niepozorna kobieta  poruszająca się na wózku inwalidzkim marzy o meczu żużlowym na żywo, była pionierką lubelskiego lotnictwa albo tworzy świetne grafiki na komputerze.

Trochę tak było w przypadku Oli: „Wolontariat na rzecz seniorów pokazuje jak bardzo otwarte są to osoby. Nie tylko na innych ludzi ale i np. nowe technologie. “Moja” seniorka Marta jest osobą która chętnie się uczy np. korzystania z mediów społecznościowych, języka angielskiego (niemiecki już zna). Wolontariat na rzecz osób starszych uczy wielu rzeczy, w tym radości z drobiazgów.”

Wiek nie gra roli

Wolontariat stereotypowo kojarzy się z młodością. Po mistrzowsku łamie go Janka, która od ośmiu lat stara się sprawić, by jej seniorka nie czuła się samotna: „Do Stowarzyszenia trafiłam z ciekawości. Mam swoją podopieczną, 85 letnią panią Marię. Sama jestem seniorką. Lubię ludzi. Lubię rozmowy. Często nawet rozmowa telefoniczna jest balsamem na samotność”. Podkreśla również, że wiek, jest jej atutem, a także, że z wolontariatu czerpią obie strony: “Mam spory bagaż doświadczeń – potrafię wyczuć różne sytuacje. Wiek nie jest przeszkodą, żeby coś z siebie dać. Szczere i wesołe rozmowy dają dużo energii i niejednokrotnie pozwalają zapomnieć o niemocy lub samotności”.

Tacy są wolontariusze Stowarzyszenia mali bracia Ubogich. Przełamują bariery, wychodzą poza strefę własnego komfortu, dzielą się swoim czasem z tymi, którzy go potrzebują, zauważają potrzeby innych. Takich ludzi ciągle brakuje, a liczba oczekujących na nich seniorów w ostatnich miesiącach niepokojąco się wydłuża.

Żeby zostać jednym z nich wystarczy odwiedzić stronę internetową Stowarzyszenia, wypełnić formularz : https://crm.malibracia.org.pl/wolontariusz/lublin 

Dlaczego to robią?

Powody są różne. Zawsze jest to duża wrażliwość i uważność na innych, chęć pomocy słabszym, potrzebującym, samotnym. Tym młodszym trudno przyznać, że mają także dodatkowe, osobiste motywacje. Ktoś tęskni za zmarłą babcią, ktoś inny nie miał swoich dziadków, ktoś planuje pracować w przyszłości zseniorami i chce się upewnić, że to właśnie to. Ktoś inny właśnie się przeprowadził do Lublina i szuka tutaj swojego miejsca. Starsi mówią bardziej otwarcie o nadmiarze czasu wolnego i wewnętrznej potrzebie spędzenia go w sposób pożyteczny.

To, czego mogą i powinni się spodziewać, to wdzięczność i podziękowanie, tak jak pani Marta dziękuje swojej wolontariuszce Oli: „Z moją wolontariuszką poznałyśmy się na spotkaniu wigilijnym w 2019 roku. Od tego czasu spotykamy się regularnie każdego tygodnia. Ola mimo odpowiedzialnej pracy na uczelni znajduje zawsze czas, aby mnie odwiedzić. Jest to dla mnie wzruszające, że ofiaruje mi siebie i swój czas. Jest to dla mnie zawsze duża dawka pozytywnej energii na cały tydzień. Taki żywy kontakt z drugim człowiekiem łagodzi moją samotność i wzbogaca moje życie. Mam z kim podzielić się moimi myślami, poglądami. Daje mi on też poczucie bezpieczeństwa, że jest obok mnie życzliwa osoba. Jestem pełna podziwu, szacunku do Wolontariuszy, którzy w tym tak zabieganym  świecie, chcą ofiarować radość starszym, samotnym ludziom. Dziękuję.”

Z okazji Międzynarodowego Dnia Wolontariusza nie tylko Oli, Kai czy Jance, ale każdemu wolontariuszowi działającemu bezinteresownie w każdej organizacji należy się dostrzeżenie, docenienie i podziękowanie. Dziękujemy że jesteście i sprawiacie że świat staje się piękniejszy.

KK, MS

fot. Paweł Gozdek
fot. Barbara Woszczyńska

Zostaw komentarz