fbpx
WAŻNE
Uczelnie wyższe stawiają na dostępność (30 września, 2022 3:43 pm)
Więcej lotów do Turcji w 2023 roku (30 września, 2022 11:05 am)
Test Coopera dla wszystkich (29 września, 2022 4:54 pm)
Sztuka wrażliwości na jesień (29 września, 2022 2:35 pm)

Wywiad z Prezesem Związku Pracodawców Ziemi Lubelskiej – dr. Mariuszem Filipkiem

20 grudnia 2021
378 Wyświetleń

Polska to jedno z tych państw, w którym początkowo całość spraw spoczywała w rękach administracji państwowej i dopiero w miarę upływu czasu część zadań i władzy przekazano społecznościom lokalnym, przy czym państwo nadal zajmuje się ich sprawami w różnym zakresie zadań i uprawnień. Sama struktura władzy nie czyni łatwym dojścia do głosu lokalnym kręgom pracodawców i przedsiębiorców, częściowo tylko zrzeszonym w wielu mniejszych i większych związkach i stowarzyszeniach. Co jest przeszkodą, a co szansą dla przekazania ich postulatów aż do szczebla państwowego? O tym z dr. Mariuszem Filipkiem – Prezesem Związku Pracodawców Ziemi Lubelskiej rozmawiał Piotr Nowacki.

Panie Prezesie, jakie jest Pana zdanie na temat istnienia oraz potrzeby istnienia organizacji zrzeszających pracodawców, jako osoby będącej reprezentantem tego typu organizacji?

Uważam, że potrzeba tego typu organizacji istniała zawsze, inaczej oczywiście nikt by ich nie tworzył. Mało tego, ta konieczność istnieje zarówno na szczeblu gminnym, powiatowym, wojewódzkim, jak również ogólnopolskim, co widać choćby w tym, że poszczególne organizacje pracodawców mają swoich reprezentantów w Radzie Dialogu Społecznego, także w Wojewódzkich Radach Dialogu Społecznego czy też innych gremiach przy włodarzach gmin czy powiatów. Ten głos musi się liczyć. Patrząc na to obiektywnie, zadaniem każdej organizacji jest działać na rzecz swoich członków, dbać o ich interesy, a jeżeli ma to robić efektywnie, ten głos musi być słyszalny na zewnątrz.

Czy sądzi Pan, że modele tych organizacji oraz ich liczba, choćby na terenie naszego miasta czy województwa, nie jest anachronizmem?

Odpowiem w ten sposób – nikt nikomu nie zabroni zrzeszać się, mieć stowarzyszenie składające się z pięciu, pięćdziesięciu czy pięciuset członków. Pracodawcy Ziemi Lubelskiej mają już prawie dwadzieścia lat. Mam przyjemność w tej organizacji działać i ją reprezentować. W tym czasie liczba członków zmieniała się. Obecnie zrzeszamy ich kilkudziesięciu, ale wiem, że w województwie lubelskim są organizacje mające kilku bądź kilkunastu członków i jeśli chcą w takich organizacjach być, to dobrze. Natomiast z uwagi na „głos” pracodawców w regionie konieczne jest współdziałanie. Ja zawsze zachęcam przedsiębiorców, by wstąpili do naszej organizacji, natomiast oczywiście nie optuję za tym, aby istniała tylko ona jedna. Najważniejsze moim zdaniem jest połączenie sił, mówienie wspólnym głosem, ponieważ w jedności jest siła.

To jest moim zdaniem główny problem. Odnoszę wrażenie, że obecnie nie jesteście państwo zdolni stworzyć tego silnego głosu i w związku z tym następuje swego rodzaju marginalizacja przedsiębiorców, którzy nawet nie mogą skutecznie wystąpić przed władzą ustawodawczą. Nikt się z tymi głosami nie liczy. Nie uważa Pan podobnie?

Zgadzam się z tym. Jeszcze raz powtórzę – wewnątrz bądźmy różni, zrzeszajmy rozmaitych członków w różnych organizacjach, ale ustalmy między sobą jeden głos i mówmy nim na zewnątrz. Siła jest w wielkości i jedności. Rozdrobnienie zawsze powoduje chaos wewnętrzny, a także to, że nasze stanowiska nie znajdują odzwierciedlenia w tym, co chcemy przekazać władzom lokalnym czy ogólnopolskim.

Czy nie sądzi Pan, że powinniśmy się raczej przychylać, choć jest to chyba kwestia na poziomie ustawodawstwa, do tworzenia bardziej racjonalnego sposobu zrzeszania tego typu organizacji i korzystania ze wzorców sprawdzonych np. przez Niemców?

Dzisiaj nie jest popularne porównywanie się do państwa niemieckiego. Jednak popularność popularnością, natomiast bądźmy pragmatyczni i powiedzmy sobie otwarcie – tak jak skonstruowany jest samorząd gospodarczy w Niemczech, czyli jego reprezentatywność gospodarcza w tym kraju, tego samego życzyłbym sobie w Polsce. To jest w mojej ocenie bardzo dobry model.

Dlaczego więc nie spróbować skorzystać z takiego rozwiązania, dlaczego nie namówić obecnie istniejących organizacji do stworzenia tego typu modelu?

To jest kwestia woli. Należy rozmawiać. Sam rozmawiam z szefami lubelskich organizacji. Jest obecnie atmosfera bardzo sprzyjająca porozumieniu, jak również instytucja do tego powołana, czyli Rada Przedsiębiorczości Lubelszczyzny. Są tam zrzeszone organizacje reprezentujące przedsiębiorców na poziomie wojewódzkim. W mojej ocenie należałoby do tejże Rady zaprosić również organizacje powiatowe czy też gminne, tak by stworzyć prawdziwą Radę Przedsiębiorców i Pracodawców całej Lubelszczyzny.

Obecnie odnoszę jednak wrażenie, że Rada Przedsiębiorczości Lubelszczyzny jest tworem uśpionym.

Ona istnieje. To, że jest mniej aktywna, nie oznacza, że nie może zacząć działać. Po prostu, powtórzę to, trzeba chcieć. Mam nadzieję, że wskrzesimy Radę. Ta płaszczyzna powinna służyć debacie i rozmowie, wypracowywaniu wspólnych stanowisk pracodawców, przedsiębiorców Lubelszczyzny i budowaniu silnej reprezentacji.

I tu widzę poważny problem. Spotkaliście się państwo, rozmawialiście, a od nowego roku szykują się duże zmiany w zakresie podatkowym. Tam, gdzie byliście państwo potrzebni, nie było tej możliwości działania.

Nie możemy załamywać rąk. Przedsiębiorcy nawet w najtrudniejszych czasach radzą sobie. Trzeba patrzeć w przyszłość i skoro są możliwości porozumienia się, stworzenia ciała, które połączyłoby nas wszystkich, należy to koniecznie robić. Jak wspomniałem, w naszym związku jest kilkudziesięciu członków, w innych kilku, kilkudziesięciu lub nawet kilkaset – to wszystko łącznie daje możliwości postrzegania nas, pracodawców i przedsiębiorców, jako podmiotu w debacie. Rozmawiajmy, spierajmy się, ale wypracowujmy konkretne stanowiska na potrzeby naszych członków, jak również przedsiębiorców, pracodawców w ogóle, potrzebujących pokazać, że istnieją. Pojedynczo – moim zdaniem – sobie nie poradzą. Nie należy też mówić, że z kimś walczymy.

Współdziałanie byłoby bardzo przydatne w zakresie procesów legislacyjnych, które obecnie nie nadążają za zmieniającymi się warunkami, np. w kwestii zmiany trybu pracy na zdalną w wyniku sytuacji pandemicznej. Nie jest to uregulowane kodeksowo.

Tak, ale to już jest rola Sejmu i Senatu, my możemy przedstawiać, rekomendować rozwiązania i tu też należy działać razem, ponieważ propozycja jednej organizacji może nie zostać wzięta pod uwagę. Natomiast jeśli takich rekomendacji będzie kilkanaście czy kilkadziesiąt, można wówczas liczyć na pozytywny odzew.

Jakie działania zamierzacie podjąć państwo, czyli organizacje zrzeszające pracodawców w Lublinie i na Lubelszczyźnie, aby te dążenia skonsolidować?

Ja jestem zawsze otwarty na dialog i wypracowywanie wspólnych stanowisk. Wszystkie organizacje w naszym regionie muszą mieć jedną płaszczyznę, na której będą wymieniać poglądy i ustalać postulaty. Wówczas nasz „głos” będzie silny, dzięki liczbie i merytoryce. Myślę, że takie rozwiązanie to konieczność, aby mowa pracodawców i przedsiębiorców była słyszalna, a ich wpływ na plany rozwoju regionu efektywny.

foto Związek Pracodawców Ziemi Lubelskiej

Zostaw komentarz