fbpx

Kolory magii

6 sierpnia 2021
528 Wyświetleń

Ola mieszka we Wrocławiu ale pochodzi z Aleksandrii. Poznałyśmy się dzięki Instagramowi. Sposób w jaki Ola mi się przedstawiła: „Aleksandra Kaliszan z Aleksandrii koło Kalisza” rozbawił mnie i uznałam go za żart, mimo, że żartem nie był, ale skojarzył mi się z „my name is Bond, James Bond”. Prawdę mówiąc Ola jest trochę takim wnętrzarskim Bondem. Wrażliwa i empatyczna specjalistka do zadań specjalnych, poszukiwaczka unikatowych mebli i dekoracji, miłośniczka zwierząt i podróżowania, malarka. Swoje mieszkanie w kamienicy na wrocławskim Nadodrzu urządziła sama, zgodnie z tym co podpowiadało jej serce. Patrząc na jej wnętrza od razu można zauważyć, że serce ma kolorowe, że nie boi się odważnych barw i eksperymentowania.

Trafiłam na konto Aleksandry dzięki przepięknemu, landrynkowemu żyrandolowi, który wisi w jej salonie. Skrolowałam Insta, gdy nagle moim oczom ukazało się to kolorowe cudo. Oho, to jest czadowe, wchodzę! Weszłam i zostałam. Żyrandol zaprowadził mnie do miejsca, w którym śmiało mogłabym zamieszkać. Wnętrza Oli są kolorowe, przytulne i mówią „zapraszamy!”. To taka trochę bajkowa kraina, w której oprócz właścicielki mieszka Lusia, adopcyjna kotka Oli, która dzielnie znosi pomysły swojej pani, a tych Oli nie brakuje. Nie brakuje jej również konsekwencji w urządzaniu swoich czterech kątów. Każdy element dekoracji jest starannie przemyślany i dobrany. Ola nie jest zwolenniczką pochopnego podejmowania decyzji. Jeżeli chce kupić np. nową lampę to długo będzie rozważała czy ta, którą wybrała jest tą jedyną. Dzięki takiemu podejściu mieszkanie Aleksandry nie tonie w stercie niepotrzebnych mebli i dekoracji. Jest lekkie, świeże i zawsze napawa mnie radością. Ola chętnie odwiedza sklepy z rzeczami vintage i korzysta z dobrodziejstw portali internetowych, na których znajduje prawdziwe perełki designu. W swojej kolekcji ma stare komody, stoliki i krzesła. Absolutnie zazdroszczę jej „barankowego” podnóżka, który Aleksandra upolowała na wrocławskim targu staroci. Zaprojektowany dla IKEA przez duńskiego projektanta Nicholaia Wiig Hansena to rarytas bo nie był dostępny w Polsce. Przynajmniej moje własne śledztwo tego nie wykazało, ale wiadomo nie jestem agentem z CSI kryminalne zagadki Lublina, więc mogę się mylić. Ola natomiast nie pomyliła się kiedy wybierała tapetę do swojej sypialni. Przecudnej urody ptaki siedzące na kwiatach to widok, który Ola widzi zaraz po przebudzeniu. Patrząc na ten wzór można się domyślić, że Ola jest romantyczką. W sumie pewnie sama bym nią była gdybym spała w takim entourage.

Ola uwielbia kolorowe wnętrza, nie boi się odważnych barw. W jej mieszkaniu dominują odcienie niebieskiego, różu i żółtego, które przełamywane są pomarańczowym, czerwonym i różnymi nutami zieleni. Bardzo umiejętnie potrafi zestawić ze sobą wszystkie odcienie tęczy, nie robiąc przy tym wnętrzarskiego chaosu. Robi natomiast, co poniedziałek na Instagramie, małe zamieszanie. Sprytnie połączyła miłość do wnętrz i zwierząt i zorganizowała super akcję, która stała się jej znakiem rozpoznawczym. Stworzyła hasztag „zwierzakiwewnetrzach”, za pomocą którego właściciele oznaczają kadry, na których uwiecznili swoich pupili na tle pięknych wnętrz. Ola posyła te kadry dalej w świat, udostępniając je na swoim profilu. Dzięki tej akcji odkryłam wiele wspaniałych profili nie tylko wnętrzarskich, poznałam pięknych ludzi, no i oczywiście zakochałam się w masie cudownych, słodkich jak miód, zwierzaków, których widok daje ukojenie i radość. Tak się rozmarzyłam nad zwierzakową akcją, że zapomniałabym o Oli malarskim talencie. I nie mam tu na myśli talentu do malowania pokojowego, chociaż i z tym Ola sobie świetnie radzi. Ja mówię o prawdziwej sztuce, bo Ola maluje obrazy, prawdziwe obrazy. Mimo, że na sztuce się nie znam, malować też nie potrafię, bo malując np. psa wychodzi mi coś pomiędzy szczurem, koniem a bakłażanem, to jednak umiem amatorskim okiem ocenić czy coś jest dobre. Oli obrazy są ładne, kolorowe, namalowane z sercem, są takie jak Ona i jej sweet home. Jak macie niedosyt to lećcie na insta do @ola_sweethome zobaczyć tę magię na własne oczy.

tekst Magdalena Krut | foto Aleksandra Kaliszan

Zostaw komentarz