fbpx

Mądra strategia

4 października 2021
450 Wyświetleń

Spółka Aliplast z wielką uwagą śledzi wszelkie zmiany na rynku, dzięki temu nie tylko dotrzymuje kroku liderom w swojej branży, ale uczestniczy też w pionierskim rozwiązaniu w zakresie technologii fotowoltaicznej. Instalacja lameli – łamaczy światła z ogniwami perowskitowymi jest rewolucyjna m.in. z uwagi na aspekt proekologiczny. Aliplast rozwija również swoją produkcję w kierunku ograniczenia dostaw komponentów, w ten sposób minimalizując koszty i ujemny wpływ na środowisko. Integruje się wewnętrznie, będąc jednocześnie otwarta na efektywną współpracę, co zapewnia jej niepodważalną pozycję w branży. Z Janem Kidajem, Prezesem Zarządu Aliplast Sp. z o.o., rozmawiał Piotr Nowacki, foto Aliplast.

Aliplast istnieje na rynku już 20 lat. Co teraz dzieje się w firmie? Ostatnio w mediach pojawiły się informacje, że spółka wchodzi w nowego typu rozwiązania?

Rzeczywiście, te 20 lat minęły bardzo szybko. Samą historię firmy oceniam bardzo pozytywnie. Jednocześnie ta historia zobowiązuje, aby za kolejnych kilkanaście lat nie można było powiedzieć, że w pewnym momencie nastąpiło załamanie. Wokół nas zmieniło się bardzo dużo. Staramy się dotrzymać kroku, reagować na te zmiany i trendy. Zauważyliśmy bardzo silny od kilkunastu lat trend proekologiczny i w związku z tym nawiązaliśmy współpracę z dostawcą – Saule Technologies, w pewnym sensie rewolucyjnego technologicznie materiału fotowoltaicznego, by zastosować go na naszych konstrukcjach. Stworzyliśmy taki system, można powiedzieć pilotażowy, z wykorzystaniem nośnika perowskitowego do generowania energii. Połączyliśmy ten nośnik z naszymi systemami paneli Sun Protection, które mamy już przetestowane i sprawdzone w działaniu. W ten sposób powstały lamele – łamacze światła. Za automatykę odpowiedzialna jest firma Somfy.

Czy tworzyli Państwo nową linię produkcyjną czy też dostosowywaliście swoje produkty do perowskitów, czyli paneli naklejanych?

Mówiąc w skrócie, jest to adaptacja systemu. Nie jest on nowością, funkcjonuje na świecie od kilkudziesięciu lat. Jednakże obecnie, w dobie dużego postępu tzw. „motion technique”, czyli wyposażania konstrukcji w automatykę regulującą jej działanie, bardzo dobrym rozwiązaniem okazało się wykorzystanie perowskitów w naszych rozwiązaniach w zakresie wykorzystania energii słonecznej.

Ale to niejedyne pole, na którym spółka poczyniła postępy. Z tego co wiem, nabyliście Państwo dodatkowe tereny z myślą o dalszym rozwoju produkcji. Czy wobec tego asortyment się zwiększył?

W ciągu ostatnich kilku lat wiedzieliśmy, że zbliża się kres możliwości dalszego rozwoju na dotychczas posiadanym terenie. Dlatego podjęliśmy rozmowy z sąsiadami i udało nam się odkupić od nich około 3,5 ha, jak również wykupić istniejące i działające do dzisiaj przedsiębiorstwo piekarnicze. Teren, na którym ono stoi, został kiedyś sprzedany, teraz wykupiliśmy go z powrotem i stopniowo integrujemy te tereny, czego rezultatem jest łączny areał około 16 ha, czyli 160 tys. mkw., co pozwoli nam na zabudowę produkcyjną o powierzchni prawie 120 tys. mkw.

Rozumiem, że planujecie Państwo zbudować dodatkowo halę o powierzchni 10 ha. Co będzie się działo w tym nowym obiekcie?

Na początek muszę podkreślić, że gospodarka światowa zmienia się w sposób niesamowity. Sądzę, że postpandemiczna rzeczywistość zweryfikowała pewne trendy oraz teorie rozwoju na świecie. Odniosę się do bardzo popularnego kiedyś trendu, jakim była globalizacja. W poszukiwaniu obniżenia kosztów produkcji wszyscy uznali, że jedyną szansą na to jest Daleki Wschód i uzależnili się od tego. Nagle pandemia pokazała, a także inne wydarzenia, jak np. blokada Kanału Sueskiego czy przestrzeni powietrznej Białorusi oraz Ukrainy, że z logistyką bywa różnie. Nie można być pewnym raz przyjętych rozwiązań w tym obszarze. Poza tym logistyka jest gigantycznym emitentem gazów, jak i innych czynników szkodliwych dla środowiska. Logika nakazała, że należy wrócić do takiego staroświeckiego modelu gospodarczego typu „Zosia Samosia”, czyli takiego działania, że sama sobie wytworzy mąkę, sama upiecze z niej bułkę i sama ją zje, a nadwyżki sprzeda na zewnątrz. Ująłem to oczywiście w sposób uproszczony i nieco humorystyczny, ale taki właśnie model zaczyna dominować. My w swoich podstawowych produktach, jakimi są systemy paneli, używamy bardzo dużej liczby komponentów. Przeliczając na pieniądze, to jest dwadzieścia kilka milionów euro w skali roku. Nabywając je, napotykamy na duże problemy, zarówno logistyczne, jak i techniczne. Niektóre komponenty potrafimy sami wytworzyć i w tym celu integrujemy się wewnętrznie i zdecydowanie będziemy iść w tym kierunku, czyli produkcji samych komponentów na własny użytek. Ma to po pierwsze pozytywny wpływ na mobilność naszej logistyki oraz koszty. Kolejnym ważnym rezultatem takiego działania jest eliminacja śladu węglowego w postaci transportu, jaki byłby w innym przypadku konieczny dla pozyskania tych komponentów. Jednocześnie też wartość dodana, czyli marża producenta i jego zyski, zostaje tutaj.

Czy uważa Pan w związku z tym, że z kolei eksport będzie mniej opłacalny, bo producenci będą starali się tworzyć zakłady o podobnym profilu w innych miejscach?

To trudno przewidzieć. Dzisiaj o umiejscowieniu jakiejś produkcji w danym rejonie decydują koszty. Jak dotychczas, większość producentów decyduje się założyć przedsiębiorstwo w miejscu, gdzie koszty pracy są niższe. To powoli ulega zmianie, ponieważ koszty się wyrównują. W obrocie niektórymi towarami jest tzw. logiczne koło logistyczne, co oznacza, że poza jakąś odległość wożenie towaru jest nieopłacalne. Nie jest się przecież monopolistą. W związku z tym nie ma sensu wozić niektórych naszych produktów, jak np. profili aluminiowych, do miejsca położonego w odległości 2 tys. km od nas, ze względu na koszty logistyczne, które rosną codziennie na skutek regulacji prawnych oraz np. obciążeń za korzystanie z drogi itp. Te sumy są naprawdę duże i lepiej wykorzystać je w inny sposób.

Czy uważa Pan, że większość dostawców będzie postrzegało teraz rynek bardziej w sensie kontynentalnym, a nie globalnym?

Zdecydowanie nie. Jest duża gama produktów, które w dalszym ciągu będą eksportowane do najodleglejszych miejsc, jednakże komponenty do nich będą produkowane na miejscu, gdyż ma to bezpośredni wpływ na koszty.

Wracając do Lublina i nabycia tej nieruchomości, co konkretnie zamierzacie Państwo tam robić? Wspominał Pan również o redukcji śladu węglowego.

W tym roku na inwestycje przeznaczyliśmy 90 mln zł. To jest prognoza całego roku. Część inwestycji jest już w takiej fazie, że możemy realnie przewidywać ich całkowite koszty. Nastawiamy się przede wszystkim na rozwój potencjału produkcyjnego, wzrost liczby wytwarzanych profili o około 12 tys. ton. W związku z tym przewidujemy, że w roku 2023 będziemy mieli potencjał produkcyjny na poziomie około 50 tys. ton profili rocznie. Kilka lat temu rozpoczęliśmy proces rozbudowy naszej gamy produktów o produkty outdoorowe, czyli wykorzystywane na zewnątrz budynku. Naszym produktem podstawowym są profile aluminiowe, czyli produkt wbudowywany w ścianę. Natomiast nasza uwaga zwróciła się ku elementom zewnętrznym, takie jak bramy, drzwi, ogrodzenia oraz niewielkie budowle, jak ogrody zimowe czy pergole. Trzy lata temu zaczęliśmy rozszerzać naszą produkcję o tego typu produkty, przeznaczając na to duże nakłady. Obecnie jesteśmy już na poziomie znaczącego wzrostu tego sektora. Powstała gama produktów w postaci uzupełnień ściennych, np. przeciwsłonecznych, czyli różnego typu żaluzji, rolet. Koncentrujemy się też, jak już wspomniałem, na tworzeniu wewnętrznego łańcucha dostaw. Można to też nazwać „antyzakupową” produkcją. To też wymaga dużych inwestycji. Jednakże taka zaistniała potrzeba, choćby z powodu kryzysu, który nastąpił na rynku komponentów, jeżeli chodzi o włókno szklane. W ostatnich dwóch latach z tego powodu doświadczyliśmy bardzo dużo perturbacji natury logistycznej, powodujących znaczące braki magazynowe.

Czy pandemia wpłynęła negatywnie na działanie spółki?

Po głębszej analizie doszedłem do wniosku, że „przeszliśmy” lekko tę pandemię. Niemniej jednak spustoszenie, jakie pandemia spowodowała w rzeczywistości rynku pracy, jest przez nas odczuwalne.

W jakim sensie?

Zwiększyły się oczywiście problemy na rynku pracy, a jednocześnie upadł etos pracy. Pracownicy dzwonią do lekarzy i dostają zwolnienia, nikt nie analizuje, czy dana osoba jest rzeczywiście chora. Korzysta ze swojego prawa, które dali jej rządzący. O tym trzeba wspomnieć, ponieważ to jest bardzo duży problem, który rozwija się z szybkością nowotworu w naszym kraju.

Ma to duży wpływ na pracę w zakładzie?

Tak, bywają dni, najczęściej poniedziałki, kiedy absencja chorobowa, która przecież destabilizuje produkcję, bywa kilkunastoprocentowa.

Pandemia obeszła się z Państwa firmą łagodnie, ale jakie były wyniki finansowe w 2020 roku?

Wyniki były dobre, nawet lepsze niż prognozowane w 2019 roku, niemniej jednak, jak już wcześniej wspomniałem, zawsze trzeba myśleć o czymś lepszym, większym, dalszym i to rzecz naturalna. My spełniliśmy oczekiwania, które wobec siebie mieliśmy. Idąc jednak dalej, rezultaty pocovidowe czy raczej reakcje antycovidowe polityczne i gospodarcze mają na nas wpływ. Tzw. impuls pocovidowy będący reakcją świata, czyli rozmaite działania w celu ratowania gospodarki spowodowały, że na rynek wpłynęły gigantyczne pieniądze, wywołujące bardzo dobrą koniunkturę, z której my również korzystamy. Z drugiej strony doszło do tego, że ceny aluminium, czyli naszego podstawowego materiału, w ciągu roku wzrosły już o 100%, podobnie jak ceny stali. Wszyscy patrzymy na coraz wyższe liczby, każdy zauważa większą sprzedaż, większe wartości, ale trzeba też myśleć, że rosną też koszty. Nakręcanie konsumpcji jest jak medal – ma dwie strony. Pamiętajmy, że po tłustych latach zawsze przychodzą chude. Tego się obawiam.

Na koniec poproszę o optymistyczny akcent – porozmawiajmy jeszcze trochę o ostatnim wielkim sukcesie firmy Aliplast, jakim są lamele – łamacze światła, ponieważ dla naszych czytelników zabrzmi to tajemniczo.

Łamacze światła to niezwykły produkt i czujemy wielką satysfakcję, że wykorzystane zostały u nas, przy użyciu naszych profili, po raz pierwszy komercyjnie na świecie. Premiera tego produktu odbyła się 24 sierpnia w Lublinie. Lamele systemowe Sun Protection po pierwsze chronią budynek przed przegrzaniem bądź wychłodzeniem, w ten sposób znacząco redukując koszt eksploatacji klimatyzacji i ogrzewania, a jednocześnie produkują czystą energię ze światła słonecznego.

W jaki sposób mogą „śledzić” słońce i dostosowywać swoje położenie względem niego?

Łamacze światła współpracują ze stacją pogodową, instalowaną na dachach. Wykorzystują aktualizowane na bieżąco dane meteorologiczne oraz funkcję „śledzenia słońca” (suntracking) i automatycznie zmieniają swoje ustawienie względem pozycji słońca. Dzięki temu zapewniają efektywność energetyczną obiektu oraz gwarantują komfort cieplny i ochronę przed zbyt ostrym światłem użytkownikom budynku. W Polsce budynki generują około 38 procent emisji gazów cieplarnianych. Perowskitowe ogniwa słoneczne z automatyką Somfy, która gwarantuje im efektywność, są uniwersalnym źródłem energii, a z kolei łamacze światła to kolejny etap na drodze do budownictwa zrównoważonego, tak ważnego w obliczu ewidentnych już zmian klimatycznych.

Przyszłość firmy rysuje się optymistycznie.

Tak, i podkreślę jeszcze raz, jak ważny tu jest aspekt proekologiczny. Same ogniwa perowskitowe są elastyczne, lekkie, ultracienkie i półprzezroczyste. Ich produkcja nie wymaga wysokich temperatur, co przekłada się w sposób znaczący na mniejsze zużycie energii, niższe koszty produkcji i możliwość wykorzystywania jako podłoża rozmaitych powierzchni, nawet folii lub tekstyliów. W przeciwieństwie do paneli krzemowych – są wydajne nawet wówczas, gdy promienie słoneczne padają pod innym kątem niż 90 stopni. Z kolei łamacze światła Sun Protection z perowskitowymi ogniwami słonecznymi dają szerokie możliwości w wykorzystaniu istniejących struktur budowlanych do instalacji tego rodzaju urządzeń, a więc nie potrzebujemy nowo wznoszonych obiektów. Implementacja systemu możliwa jest na każdym rodzaju budynku. Dlatego uważam, że jest to początek rewolucji w świecie fotowoltaiki. Cieszę się bardzo, że nasze profile posłużyły do tak przełomowego wynalazku.

Nie zapomnijmy, że do zagospodarowania są jeszcze kolejne rodziny produktów, gdzie folie perowskitowe będą mogły być wykorzystywane. Pergole, wiaty, carporty to tylko niektóre z nich. Przed nami dużo pracy.

Zostaw komentarz